Nie spełniam cudzych oczekiwań

– Kiedy będziecie mieć pierwsze dziecko?

– Czemu tak młodo wyszłaś za mąż? Na pewno wpadliście!

– Nie powinnaś krytykować starszych!

Pewnie niejeden raz słyszeliście podobne stwierdzenia, które dotyczyły Was bezpośrednio. A może to właśnie Wy macie czelność osądzać innych i dyktować im, jak mają żyć?

Nie zaglądaj do cudzej sypialni!

Z racji tego, że bardzo szybko weszłam w dorosłość i stanowczo broniłam swojej autonomii, niejednokrotnie musiałam mierzyć się z nie tyle przykrymi, co niezwykle irytującymi komentarzami oraz zagrywkami ze strony różnych osób.

Jedną z kwestii, która wzbudza we mnie gniew to bezczelne pytania lub próby “pouczania” (!) odnośnie mojego życia seksualnego. Gdy z moim partnerem podjęliśmy decyzję o ślubie, zewsząd docierały do mnie komentarze innych osób (które często praktycznie mnie nie znały!) i ich stwierdzenia, że na pewno wpadłam, bo przecież nikt normalny tak wcześnie nie wychodzi za mąż. Przecież trudno było wznieść się na wyżyny intelektualne i uznać, że dwie osoby kochają się i pragną ponieść odpowiedzialność za rozbudzone w sobie uczucia. Chęć założenia rodziny nie mieściła się w granicach ich myślenia. Niewiarygodne.

Natomiast wczoraj przeczytałam wypowiedź jednej z kobiet, która nieustannie jest bombardowana pytaniami o własny ślub i macierzyństwo. Żyje w związku nieformalnym oraz choruje i nie kryje się ze swoimi poglądami oraz problemami. Zwróciła jednak uwagę na fakt, że zupełnie obce osoby potrafią jej regularnie wytykać, że wciąż nie ma dzieci lub już dawno powinna założyć obrączkę.

Ludzie! Co jest z Wami?

I ja mierzę się z pytaniami, kiedy wreszcie będę mieć dziecko. To nie moje dokonania, nie moja kariera, emocje, przeżycia i plany są istotne. Podstawową rzeczą, która w oczach wielu osób mnie definiuje to właśnie moje macierzyństwo. Jakby tylko ono było kluczowym elementem mojego życia, a jakiekolwiek moje sukcesy nie miały znaczenia. Denerwuje mnie to, że nawet osoby z dalszej rodziny, które widuję sporadycznie pytają mnie nie o moje działania literackie lub plany, a o to, kiedy wreszcie zobaczą mnie z brzuchem. I jeszcze te żałosne próby przekonywania, że jak już urodzę, to wtedy poczuję, że było warto…

Moi Drodzy. Cudza seksualność nie jest Waszą sprawą. I niezależnie od tego, czy ktoś ma stałego partnera, czy też lubi co tydzień wystawiać swój tyłek komuś innemu, to nic Wam do tego! Podobnie jak czyjeś plany rodzicielskie lub też ich brak. Za większością decyzji kryją się choroby, traumy i problemy, które nie powinny Was interesować. Każdemu ciekawskiemu życzę więcej taktu, kultury osobistej i skupienia się na swojej, a nie cudzej sypialni.

Nie dyskutuj

Chyba każdy z nas zna osobę, która podczas dyskusji nie posiadając już żadnego logicznego argumentu zasłania się stwierdzeniami:

– Nie dyskutuj ze starszymi od siebie!

– Nie będę rozmawiał z kobietą!

– Co ty w tym wieku możesz wiedzieć…

To w gruncie rzeczy przykre, że ludzie decydują się na prymitywne, często szowinistyczne zagrania, byleby nie przyznać, że się w czymś mylili lub nie mają wystarczającej wiedzy z danego zakresu. Chcę jednak zauważyć, że z szacunku do samych siebie nie powinniśmy w takich momentach milknąć lub dodatkowo spełniać cudzych oczekiwań. Każdy z nas jest sobie równy. I niezależnie od tego, czy jest ode mnie starszy lub młodszy, czy bogatszy lub biedniejszy, ładniejszy lub też mniej urodziwy, to zasługuje na szacunek. Natomiast w momencie, w którym próbuje umniejszać moją wartość lub intelekt, wybucham. I z przykrością obserwuję, jak wiele osób nie potrafi się odezwać, kuli uszy i daje się poniżać.

Nie ma przyzwolenia na chamstwo! Szacunek wzbudzamy nie wiekiem lub osiągnięciami, a umiejętnością przyznania, że nie jesteśmy nieomylni.

Nie interesuje mnie Twoje zdanie

“Oczywiście zrobisz, jak uważasz, ale ja na twoim miejscu…” – irytujące, prawda? Kiedyś miałam problem z wyważeniem, co jest tak naprawdę właściwe. Bombardowana cudzymi oczekiwaniami, oskarżeniami i próbami przekonania mnie do czyichś racji często nie wiedziałam, jak powinnam się zachować. Z czasem jednak udało mi się zdystansować do opinii innych ludzi i nauczyłam nie przejmować się ich zdaniem. Trzeba zauważyć, że w momentach, w których nie postępujemy tak, jak ktoś by oczekiwał jesteśmy obrażani i mieszani z błotem, a nasz intelekt poddawany jest w wątpliwość. Pamiętajmy jednak, że to nie są konstruktywne dyskusje, a manipulacyjne zagrywki, gdy osoby zakompleksione i wewnętrznie nieszczęśliwe chcą się lepiej poczuć. Radość przynosi im krzywdzenie innych, a nie praca nad samym sobą.

Nauczyłam się nie spełniać cudzych oczekiwań, bo to ja mam być szczęśliwa i usatysfakcjonowana, a nie inne osoby. A tym artykułem pragnę zwrócić uwagę na problem, jaki dotyczy większości z nas. Wsadzamy nos w prywatne sprawy innych osób i obrażamy się, gdy ktoś nie bierze naszego zdania pod uwagę. Co nam jednak do decyzji i poglądów innych osób?

Chyba czas zrobić rachunek sumienia i przyznać, że każdy z nas ma problem z wyważeniem, gdzie powinny się kończyć nasze komentarze i próby dyskutowania o cudzych sprawach.

Życzę każdemu z nas – również sobie! – więcej taktu i rozsądku. Nie osądzajmy decyzji innych ludzi i nauczmy się spoglądać przed siebie, a nie koło innych.

 

2 - liczba komentarzy dla “Nie spełniam cudzych oczekiwań“

  1. Piszesz o szacunku, niezgodzie na chamstwo, takcie…a w Twoich tekstach aż kipi od złości i frustracji…wypominania ludziom jacy są wobec Ciebie nietaktowni i , że jest z nimi coś nie tak…
    Więcej tu zagubienia i buty niż dobra i ciepła…a pokora nie istnieje…

    1. Albo przeczytałaś zaledwie jeden artykuł i za mało wiesz, by mnie oceniać albo masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. I w jednym i w drugim przypadku zachęcam do świadomej lektury. 🙂

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *