Otwórz swoje serce! – “Chata” – 22/52/2019

– Gdzie byłeś, gdy szaleniec torturował i mordował moje dziecko?

– Gdzie byłeś, gdy byłem głodny i przerażony?

– Gdzie byłeś, gdy mój przyjaciel zwisał z gałęzi?

I ja, i Ty, i większość społeczeństwa zadajemy sobie podobne pytania. Wątpimy, sączymy gorzkie słowa i twierdzimy, że nie chcemy Boga, który ma nas gdzieś. Jak można Mu zaufać, skoro nawet w najstraszniejszych momentach naszego życia widzimy tylko Jego plecy? Albo i pustkę?

Krótkie wprowadzenie

Z podobnymi pytaniami mierzył się główny bohater książki “Chata”. To zapis wspomnień przyjaciela autora utworu, który przenosi nas kilkanaście lat wstecz, do Stanów Zjednoczonych. Najmłodsza córka Mackenziego została porwana podczas rodzinnego wyjazdu, a następnie brutalnie zamordowana przez psychicznie chorego seryjnego zabójcę. Wcześniej, kilkadziesiąt lat temu mały Mackenzie był ofiarą swojego agresywnego ojca, który własne traumy i słabości wyładowywał na dzieciach. Wobec tych wszystkich zdarzeń został postawiony samotny mężczyzna, który nie potrafił pogodzić się z tym, co spotkało i jego, i jego maleńką córeczkę.

Choć ciężko nam w to uwierzyć, bohater książki dostał list od Boga. I zanim zamkniesz tę recenzję zniesmaczony, proszę Cię, dokończ ją czytać! I ja początkowo byłam sceptycznie nastawiona do takiej – zdawało mi się – bajeczki…

Pierwszy raz w życiu trafiłam na książkę, która opisuje mężczyznę spędzającego weekend z Bogiem. I to w dodatku w okolicach chaty, w której kilka lat wcześniej została zamordowana jego córka. Schizofrenia? Tani chwyt marketingowy? A może majaki pijaka? Hmm. Zaskoczę Cię. Odpowiedź Boga na gniew, rezygnację oraz marazm życiowy mężczyzny.

Ile w tym prawdy?

Zaczęłam czytać książkę z myślą, że znajdę kolejne durne wywody na temat nieskończonej miłości Boga, gdy ja na co dzień mierzę się z bólem i krzywdami, które wszędzie dostrzegam. Jednak zamiast dydaktycznych pierdół (wybacz, ale naprawdę nie znajduję lepszego określenia…) otrzymałam coś, co mnie zatrzymało. Zupełnie inny obraz Boga niż ten, którym karmią nas kapłani i przypowieści zapisane w najbardziej poczytnej księdze świata.

Jeśli uważasz, że historia spotkania mężczyzny z Bogiem jest zmyślona – sprawdź. W dzisiejszych czasach naprawdę nie jest to trudne. Zastąp swój sceptycyzm rzetelnymi informacjami. Przeszukaj Internet, poczytaj artykuły, wywiady, wystąpienia osób z otoczenia mężczyzny. A następnie podejmij decyzję, czy w to wierzysz. Zanim jednak zaczniesz się wypowiadać, przeczytaj książkę. Bo tylko głupcy dyskutują o czymś, czego nie znają.

Czy takie wyjaśnienia mi wystarczają?

Pytanie, które moim zdaniem jest zasadniejsze to nie to, czy wierzę w autentyczność przeczytaj historii a to, czy wyjaśnienia Boga mi wystarczają. Czy potrafię Go zaakceptować, gdy mówi, że w świecie nadal będą spotykać nas nieskończone krzywdy? Czy toleruję, że nie cofa ręki krzywdziciela (bo miłość zakłada nie ograniczanie cudzych wyborów), a tym samym skazuje innego człowieka na ból (i jednocześnie ogranicza wolność dobrego, dbając o wolność mordercy…)?

To są już pytania, na które odpowiedzi są moją osobistą sprawą. Nadmienię tylko, że wobec wielu przykrych rzeczy wyłania się nam to, co również piękne i dla mnie najistotniejsze – wieczność. Spotkam ludzi, których wciąż kocham, a z którymi obcować na razie nie mogę. Czy w to wierzę? Tak. I to niezależnie od tego, czy historię opisaną w “Chacie” uznaję za prawdziwą.

Bez ograniczeń

Czytając książkę doszłam do wielu wniosków. Jednym z nich jest fakt, że to, co dziś dla mnie niedopuszczalne i niezrozumiałe pewnego dnia może stać się oczywiste i prawidłowe. Nikt nigdy nie powie, że na świecie wreszcie wszystko wygląda tak, jak powinno. A dlaczego? Bo dla każdego z nas dobro i zło oznacza coś innego. A w gruncie rzeczy nie powinniśmy tego oceniać, bo kimże jesteśmy? Więc może zaufać, że z ogromnych krzywd można stworzyć wyjątkowe dobro?

Myślę, że jedną z ważniejszych rzeczy płynących z “Chaty” jest wniosek, że religia to ograniczenia, które zmieniają nam obraz Boga. To my samy Go sobie przekształcamy i dostosowujemy do tego, co chcemy widzieć. Albo (co gorsza) do tego, co chcemy, by widzieli inni, bo wtedy my sami będziemy chronić swoje tłuste i zachłanne tyłki. Więc może już czas skończyć z próbą tworzenia sztucznych podziałów i dopasowań? Może powiedzmy “wierzę”, a nie “jestem katolikiem, protestantem, Żydem, muzułmaninem…” Tak tak, wiem. To bardzo przewrotne myśli. Jednak może są one potrzebne, gdy ludzie mają już dość karmienia ich bajeczkami i odchodzenia od sedna?

Czy polecam?

“Chata” jest najważniejszą pozycją literacką, jaka trafiła w moje ręce w tym roku i jedną z ważniejszych w całym moim życiu. Uważam, że powinien ją przeczytać każdy dorosły człowiek. Lektura może stać się przyczyną jednej z najistotniejszych refleksji życiowych.

Nie czekaj. Kup, przeczytaj i zastanów się. Mackenzie ma nam do powiedzenia coś bardzo ważnego.

 

 

 

 

 

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *