Nie marnuj swojego życia!

– Nie mogę się dziś spotkać, bo szef kazał mi zostać po godzinach.

– Nienawidzę tej roboty, ale cóż zrobić… Takie życie!

– Ja żyję od weekendu do weekendu.

Uroki moich pierwszych etatów

Zawsze zastanawiam się, jak można wstawać z łóżka z myślą, że zaraz trzeba wychodzić do pracy, której się nienawidzi. I ja zaczynałam jak większość innych osób – od pracy na etat w cudzej firmie, gdzie byłam jedynie workiem mającym przynosić pieniądze. I choć nie żałuję tego, bo uważam, że to było najlepsze, co mogłam w tamtym czasie zrobić, to mam nadzieję, że nigdy więcej nie będę musiała już zatrudniać się u kogokolwiek. Przez pierwszy rok mojego dorosłego życia pracowałam łącznie w trzech różniących się od siebie firmach. Jednak w każdej z nich bardzo szybko przychodziło wypalenie. Nie umiałam pogodzić się z tym, że muszę prosić o to, by móc pójść coś załatwić, zostać w łóżku, bo jestem chora lub nawet wyjść do toalety. To chore, nieprawidłowe i zaskakujące.  Nie godzę się na to, by ktoś mi mówił, kiedy mam stać, jeść, wypróżniać się, uśmiechać i spełniać cudze oczekiwania. A po co? By ktoś mógł na mnie zarobić. Hmm… No nie, nie może tak być.

Gdy w swojej ostatniej pracy nabawiłam się przewlekłej choroby, której nie mogłam wyleczyć przez kilka miesięcy powiedziałam, że to koniec. Latanie wedle grafiku, który nie zakładał, że mogę mieć jakiekolwiek potrzeby i życie prywatne sprawiło, że nie miałam się nawet kiedy wyspać. Napięta atmosfera z moim szefostwem dodatkowo spowodowała, że rzuciłam to wszystko z hukiem i poczułam… ulgę.

I co dalej?

Zastanawiasz się pewnie, co dalej? I ja zadawałam sobie to pytanie. Wiedziałam, że nie wrócę już do pracy na etat do kogokolwiek. Nie będę się podporządkowywać i układać swojego życia prywatnego pod wymogi obcych mi osób. Szukałam różnych sposobów – z różnym skutkiem. W końcu udało mi się znaleźć pracę, która mnie nie ogranicza. Mam pełną wolność, ciągle się rozwijam i odczuwam satysfakcję. Po niespełna roku pracy jako copywriter widzę, że nauczyłam się więcej, niż jakikolwiek kurs mógłby mi dać. Wiedza teoretyczna to zupełnie co innego niż nasze osobiste doświadczenia.

Po co to mówię? By Ci pokazać, że nie musisz męczyć się w pracy, której nienawidzisz. I jeśli mi nie wierzysz, poszukaj wypowiedzi osób, które miały odczucia podobne do moich i postanowiły zawalczyć o swoją niezależność i satysfakcję. Niektórzy dochodzili do takich wniosków powoli, inni zaś wstawali z łóżka i porzucali swoje dotychczasowe życie. Nie chcieli dłużej już czuć się wypaleni, zrezygnowani, bezradni i zmęczeni.

Moje “przekleństwo”

Moim problemem jest silna potrzeba niezależności – zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Jako kobiecie udało mi się znaleźć partnera, który przyzwyczaił się do tego i wie, czego się może po mnie spodziewać. Natomiast jako kobieta poszukująca ścieżki rozwoju nie potrafię się podporządkowywać praktycznie w żaden sposób. Nie potrafię iść spać z myślą, że następnego dnia muszę wstać wczesnym rankiem nie dlatego, że chcę, a dlatego, że ktoś mi tak kazał. A jeśli tego nie zrobię, to czekają mnie konsekwencje.

Jeśli teraz nie wstanę wcześnie to najwyżej nie zrobię tego, co planowałam. Zrobię to natomiast popołudniu, wieczorem lub w nocy (jestem nocnym markiem). To uroki mojej pracy, niezależności i efekty dążenia do życia, które mi odpowiada. I nie, nie chcę się tutaj chwalić. Nie o to tu chodzi! Pragnę Ci pokazać, że życie jest zbyt krótkie, by żyć wedle grafiku, który ktoś nam ułożył. To Ty masz być Panią/Panem własnego czasu i wszystko w taki sposób planować, by Cię rozwijało i sprawiało komfort.

Nie szkoda Ci życia?

Odkąd tylko pamiętam interesowałam się literaturą. Czytałam, pisałam, szukałam ciekawostek. Zanim zaczęłam pracować przy redakcji różnych tekstów napisałam dwie swoje książki i jeszcze bardziej zaczęłam zagłębiać się w literacki świat. Dlatego też moja obecna praca jest ucieleśnieniem moich marzeń i szansą na ciągłe rozwijanie się i stawianie sobie coraz wyższej poprzeczki.

W pracy nie musisz czekać na wyznaczone przerwy. Sam je sobie rób i dbaj o swój komfort.

Rozumiem, że w życiu są różne sytuacje – nagła choroba, śmierć, rozwód, problemy finansowe. To momenty, w których przede wszystkim zależy nam na pewnym zarobku, a nie satysfakcji. Takie chwile jednak mijają, a my…? Co z nami wtedy? Dalej pracujemy w tym samym miejscu i czekamy, aż nadejdzie w końcu weekend? A może i jego nie wypatrujemy, bo nasz tydzień roboczy trwa 7 dni, a dni wolne zdarzają się nieregularnie?

Naprawdę nie szkoda Ci życia? Przy ciągłym zmęczeniu i wypaleniu dzień ucieka za dniem, a wraz z nimi nasze zdrowie, chęci i szanse na skupienie się na tym, co naprawdę da nam satysfakcję i pokaże, jak wartościowe mogą być nasze zadania. Ja Ci nie mówię, byś nagle zrezygnowała z pracy za biurkiem i zaczęła malować obrazy, choć nigdy wcześniej tego nie robiłaś. Postaraj wsłuchać się w siebie i w swoje potrzeby. Czego pragniesz? Co sprawia, że Twoje serce zaczyna szybciej bić? Może nie za pierwszym i nie za drugim razem to odkryjesz, ale w końcu, przy wytrwałości dojdziesz do sedna…

Czego oczekujesz?

Odpowiedz sobie również na pytanie, czego oczekujesz. Nie myśl tylko o tym, czym się chcesz zajmować, ale znajdź również odpowiedź na to, jak chcesz, by wyglądał Twój dzień. Ja kiedyś marzyłam o tym, by nie zrywać się wcześnie z łóżka, ubrać się w wygodne, ale i kobiece ubranie, pójść do kawiarni i popijając kawę móc spokojnie pracować. A kiedy już doszłam do takiego etapu nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę!

Jedna z lepszych kawiarni w mojej okolicy.

I Ty możesz żyć tak, jak tego pragniesz. Nie musisz spełniać cudzych oczekiwań. Nie musisz podporządkowywać swojego czasu z dziećmi, partnerem, przyjaciółmi i kimkolwiek innym do narzuconego Ci grafiku. Czas i życie są dla Ciebie, a nie Ty dla nich.

To Ty jesteś priorytetem. Skąd wiesz, ile czasu Ci jeszcze zostało? Gdyby to był ostatni dzień Twojego życia, to czy chciałabyś go przeżyć tak, jak dziś musisz?

I skąd wiesz, ile czasu zostało Twoim bliskim? Naprawdę chcesz być w znienawidzonej pracy, zamiast usiąść ze swoimi schorowanymi rodzicami lub skłóconymi dziećmi i móc cieszyć się danymi Wam godzinami?

Zdarzyło mi się również pracować na dworcu, czekając kilka godzin na podróż.

Podejmuj świadome wybory

Nie pozwól, by w Twoim życiu dominowały stres i rezygnacja. Ze zgrozą słucham, jak niejednokrotnie docierają do mnie informacje o chorobach osób, które pracując w cudzych, wielkich korporacjach nabawiły się nieuleczalnych problemów. I Ty chcesz tak skończyć, naprawdę?

Na koniec chcę jeszcze wspomnieć, że nie mówię tutaj, iż każda praca na etacie jest zła. Broń Boże! Choć obecnie zalewają nas freelancerzy (no cześć!) i jednoosobowe firmy, to nadal możemy spotkać szefów, którzy traktują nas jako partnerów biznesowych. Dają szansę rozwijać się, rozumieją, że mamy życie prywatne i nie próbują nas strofować ani poniżać. Sama znam takiego szefa i uważam, że mimo wad (które ma każdy z nas!) jest świetnym i lojalnym pracodawcą, który wykracza poza utarte schematy i tworzy partnerskie, a nie służbowe relacje.

Świadome wybory oznaczają poszukiwanie tego, co dla nas najlepsze, najbardziej komfortowe i zapewniające swobodę. Szukaj, nie bój się nieznanego, wsłuchaj się w swój wewnętrzny głos i czerp z tego, co oferuje Ci świat – a oferuje naprawdę wiele…

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *