Blue Monday… i co jeszcze?

Czasami naprawdę mam dość tych wszystkich bzdur, które przenikają do nas z ekranów – a nie grzeszący inteligencją internauci powielają je i tym samym robią z siebie… głupków. A Ty? “Celebrowałeś” Blue Monday czy może skupiłeś się na tym, co naprawdę ważne? 😕 

Czy Ty w ogóle wiesz, o czym mowa?

Cieszę się, że wpadłam wczoraj na wiele prześmiewczych tekstów i obrazków, które podbudowały moją wiarę w inteligencję społeczeństwa. Niemniej jednak trafiłam również na kilka perełek, które zupełnie zbiły mnie z nóg. Zacznijmy może od tego, czym tak naprawdę Blue Monday jest.

Twórca tego pomysłu wziął pod uwagę stan psychiczny ludzi – w trzeci poniedziałek stycznia podobno najmocniej uświadamiamy sobie, że czas spłacić kredyty zaciągnięte na świąteczne potrzeby. Widzimy, że z naszych postanowień noworocznych nic nie wynikło, a w dodatku za oknem zimno, mgliście i ponuro. Stąd też padł pomysł, że będzie to najbardziej depresyjny dzień w całym roku. Trzeba jednak dodać, że ta teoria szybko została obalona i jest uznawana za pseudonaukową! No ale Internet wszystko przyjmie i stąd też różnorodne perełki, na które wczoraj pewnie i Wy się natknęliście… 🙂

Czemu się denerwuję?

Możesz uznać, że robię hałas bez powodu. OK, to jest Twoje zdanie i rozumiem, że może ono tak brzmieć. Ja jednak patrzę na to zupełnie inaczej. Wiem, że depresja to poważna choroba, którą niestety przez niemądre nadużywanie tego słowa się bagatelizuje. W efekcie nastolatki robią na swoich kontach wiele szumu o niespełnioną miłość i twierdzą, że życie nie ma już sensu. O jejku… Ja rozumiem, że ktoś może przechodzić przez gorszy okres w swoim życiu. Ja niestety miałam kilka cięższych epizodów, więc wiem, że epatowanie swoim “nieszczęściem” jest zwyczajnie sztuczne i nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Człowiek w depresji nie krzyczy w social mediach (lub robi to bardzo rzadko). Taki człowiek pragnie miłości i obecności, a nie maski nałożonej na ekran.

Wrzucanie bzdurnego hasła nie jest w porządku. I to nie tylko dlatego, że szuka się wtedy dziury w całym, ale i można nieumyślnie skrzywdzić osobę, która naprawdę przechodzi przez gorszy czas w swoim życiu. Ja miałam szczęście – trafiłam na odpowiedniego człowieka we właściwym czasie, który stał się powodem, by się (kolokwialnie mówiąc) ogarnąć. Znam niestety przypadki, w których nie było takiego powodu i życie tych osób potoczyło się fatalnie. Jedni żyją jak duchy, inni pomogli sobie w najgorszy z możliwych sposobów i już nigdy z nimi nie porozmawiam…

Pomagaj, a nie promuj

Zamiast się wydurniać, zainteresuj się osobami, które tej pomocy potrzebują. Przeraża mnie fala samobójstw u młodych osób. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że problemy, z którymi 10 lat temu przychodzili do psychologa 18-latkowie, dziś dotyczą 13-latków. I nie, nie dlatego, że je mają. Dlatego, że posiadanie problemów STAŁO SIĘ MODNE i oni ich na siłę wyszukują. O zgrozo… Nie zastanawiałeś się nigdy nad tym, dlaczego w dobie takiego rozwoju, gdy rzekomo wszyscy są wolni, szczęśliwi i zarabiają godziwe pieniądze, to rośnie fala samobójstw i psychologowie mają ręce pełne roboty? To zaczyna się robić kłopotliwe. To zaczyna się robić podejrzane. Coś tu chyba nie gra. Chyba maski, które przybraliśmy na twarz nie spełniają właściwej roli…

Robisz z siebie głupka?

Najbardziej zniesmaczyła mnie wczoraj zażarta dyskusja internautów, którzy zaczęli wykłócać się między sobą, kto ma gorzej. Jedni urodzili się 13 w piątek, ale oni nie wygrali tej sprzeczki – przed nimi byli ci, którzy urodzili się nawet o 13:13 w sali numer 13! I pamiętają to jak dziś… Nie wiem, czy czytając takie bzdury mam się śmiać, czy płakać nad ludzką bezmyślnością i głupotą. Naprawdę nie umiem inaczej nazwać wynurzeń osób, które nie miały nic mądrego do powiedzenia, więc chwytały się już tak bzdurnych pseudoargumentów.

Naprawdę?

Czy naprawdę chcesz, żeby było Ci źle? Naprawdę chcesz brać udział w takiej dyskusji? Mam wrażenie, że do takich osób nie dociera powaga problemu i znalazły sobie kolejny powód do tego, by wrzucić w sieć rzewny wpis. Zastanów się następnym razem, o co w tym wszystkim chodzi i zanim klikniesz “udostępnij” to uświadom sobie, że depresja to choroba, która prowadzi do śmierci. A jeśli Cię to bawi i stanowi doskonały powód do dyskusji w sieci, to wybacz… ale jesteś po prostu głupi.

Ps.

Wiem, że czyta mnie wiele różnych osób i nie chcę, byście mój artykuł odebrali jako atak na siebie. Mam świadomość, że część z Was może dopiero teraz dowiedziała się, że w ogóle istnieje coś takiego jak Blue Monday. 🙂 Jednocześnie mam świadomość tego, że są osoby, które potrzebują, by nimi potrząsnąć, bo dopiero wtedy uświadomią sobie, co tak właściwie robią. Internet sprawił, że powielamy pewne hasła, memy i zachowania bez świadomości, co one tak naprawdę znaczą – i to właśnie przede wszystkim dla nich jest ten artykuł.

Znałam człowieka, który miał depresję. I byłam zbyt młoda i niedoświadczona, by wtedy to zrozumieć. A później poszłam własną ścieżką i zapomniałam, że jest ktoś, kto potrzebuje mojej pomocy. Dziś już się nie spotkamy… Może to do Ciebie przemówi i sprawi, że zrozumiesz, iż promowanie depresji nie jest dobre. Należy uświadamiać, że to choroba, a nie sposób na życie. Odchodzą ludzie wrażliwi, skrzywdzeni, dobrzy. Ignoranci się nie krzywdzą – nie mają na to czasu pomiędzy wrzucaniem rzewnych zdjęć. Zapamiętaj to.

 

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *