“Zemsta i przebaczenie” – dawka różnorodnych emocji – 3/2020

Eric-Emmanuel Schmitt zachwyca umiejętnością grania na emocjach. Wie, czym jest ból, wzruszenie i cierpienie. Dziś przychodzę do Was z recenzją “Zemsty i przebaczenia” – zbioru czterech opowiadań, które każą zadać nam pytanie, kiedy trzeba współczuć, a kiedy potępić.

Cztery historie

Jeśli szukacie krótkiej lektury, to dobrze trafiliście. “Zemsta i przebaczenie” składa się z czterech opowiadań. Czytanie każdego z nich zajmie Wam blisko godzinę. To dobra wiadomość dla tych, którzy chętnie sięgnęliby po jakąś lekturę, a nie mają zbyt wiele czasu. Teksty Schmitta zorganizują Wam czas na co najmniej cztery wieczory.

Czego możecie spodziewać się po opowiadaniach? Różnorodności, i to całkowitej. Poznajemy zupełnie różne osoby o odmiennym bagażu doświadczeń, w innym otoczeniu i latach. Autor nie marnuje czasu na pustosłowie i szybko przechodzi do rzeczy. Krótkie wprowadzenie zaznajamia nas z sytuacją i bohaterami. Później już poznajemy ich dzięki ich własnym słowom i zachowaniom.

Lektura jest świetną dawką różnorodnych emocji. Współczujemy i jednocześnie nienawidzimy. Wściekamy się i wiemy, że bohater zasłużył na trudne życie. Czasami mamy ochotę zdzielić niektórych po głowie i wrzasnąć, by się wreszcie opamiętali. Tym samym angażujemy się w opowieść i nie chcemy przerwać czytania, póki nie poznamy zakończenia. I tutaj bonus – za każdym razem ostatnie zdania… szokują.

Lekkie powiastki?

Schmitt słynie z poruszania trudnych kwestii. Musimy więc nastawić się na intensywne wrażenia. Tutaj nie ma miejsca na snucie bajeczek. Stajemy się obserwatorami zdarzeń, które rzeczywiście mogłyby mieć miejsce. Możliwe, że przyglądając się postępowaniu konkretnych bohaterów odkryjemy, że i my znamy kogoś bardzo podobnego do nich… “Zemsta i przebaczenie” dostarcza nam autentycznych, ludzkich emocji. Pierwsze dwie opowieści oburzały mnie. Pojawiali się w nich bohaterowie, którzy mnie irytowali. Jest to jednak dobry zabieg, dzięki któremu angażowałam się w lekturę.

Trzecia opowieść najbardziej mnie zszokowała, a czwarta… rozczarowała. Miałam wrażenie, że autorowi wyczerpały się już pomysły, a założył, że opowiadania muszą być koniecznie cztery. Snuł więc swoje wizje, nudząc mnie przy tym i sprawiając, że zaczęłam żałować takiego zakończenia całej książki.

Na jeden raz

Książkę Schmitta polecam. Pierwsze trzy opowiadania zostały bardzo ciekawie opracowane, więc chętnie się w nie zaangażujecie. Czwarte spowodowało u mnie powiew nudy, ale kto wie – Wam może najbardziej się spodoba?

“Zemsta i przebaczenie” to książka na jeden raz. Poznając te historie i ich zakończenia nie mamy już po co wracać do nich po raz drugi. Ten jeden raz warto jednak po nie sięgnąć. Schmitt to profesjonalista, który potrafi uwodzić słowem. Choćby dlatego warto zanurzyć się w lekturę.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *