Luźna pogawędka, czy poważna dyskusja o wychowaniu? – 4/2020

Książkę “O matko i córko” Katarzyny i Pauliny Błędowskich kupiłam ponad rok temu. Nie wiedziałam, że istnieje na Youtube kanał o takiej samej nazwie, a twarze kobiet z okładki widziałam pierwszy raz w życiu. Dzięki temu mogłam oddać się lekturze bez wcześniejszych sympatii bądź antypatii względem bohaterek. Jakie odczucia towarzyszyły mi w trakcie czytania? Kto mnie irytował, a kogo było mi szkoda?

Czy tego oczekiwałam?

Zacznę może od tego, że okładka książki trochę mnie zmyliła. Widać na nich podobne do siebie kobiety. Dowiadujemy się, że to matka i córka. Paulina wygląda na zdjęciu na dojrzałą osobę i myślałam, że jest to dwudziestoparoletnia kobieta. Dlatego też sądziłam, że utwór będzie dialogiem pomiędzy dwiema dorosłymi osobami, a nie książką opartą w znacznej mierze na wypowiedziach mamy. Tutaj mój błąd, mogłam wcześniej się dowiedzieć. Oczekiwałam ciekawych, może nawet i kontrowersyjnych dyskusji bohaterów o trochę odmiennych poglądach, a w zamian otrzymałam rodzinną pogawędkę dwóch zżytych ze sobą pań.

Misja

Spodobała mi się misja, jaką założyły sobie bohaterki. Jako matka i córka uznały, że fajnie byłoby pokazać innym, że bliskie relacje są między nimi możliwe. Wygląda na to, że to im się udało. Kilkukrotnie przywoływały sytuacje, w których ich widzowie dziękowali im za taki wydźwięk kanału, dzielili się prywatnymi historiami i oglądali filmiki, by podnieść się na duchu. Takie miejsce na Youtube to coś nowego, nietuzinkowego, na co osobiście nigdy nie trafiłam, więc tym bardziej gratuluję pomysłu.

Czego się dowiedziałam?

Książka odsłania nie tylko kulisy powstawania kanału, ale i opowiada o całym życiu rodziny Błędowskich – od starania się o upragnioną ciążę aż do teraźniejszości. Nie wiem, na ile autorki odsłaniają się przed widzami na Youtube, ale podejrzewam, że nawet ich miłośnicy wyłapią w książce kilka dodatkowych faktów, o których wcześniej nie słyszeli. Dlatego też “O matko i córko” to przyjemny przewodnik przez życie, dorastanie i problemy, z jakimi Paulina musiała się borykać. Było mi jej niezwykle szkoda i aż nie mogłam się nadziwić, że dziewczyna musiała przechodzić przez piekło, które zgotowali jej rówieśnicy. Zatrważające, do czego potrafią być zdolne zazdrosne, zadufane w sobie dzieciaki. Tutaj Katarzyna trafnie zauważyła, że uczniowie pokazywali, że w ich rodzinach i wychowaniu bardzo mocno coś kulało.

Nie zawsze przyjemnie

Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Jest ona połączeniem wypowiedzi dwóch kobiet, dzięki czemu mamy wrażenie, że czasami uczestniczymy wręcz w dyskusji, a nie w czytaniu standardowej książki. Trzeba jeszcze wspomnieć o znacznej ilości zdjęć, które znajdziemy pomiędzy segmentami utworu. Tym samym możemy jeszcze głębiej wejść w rodzinną atmosferę Błędowskich. Niestety lektura przestawała być momentami przyjemna, a stawała się irytująca. Miałam wrażenie, że tytułowa mama bardzo mocno chciała pochwalić się swoimi sukcesami wychowawczymi, zaznaczyć swoją wiedzę z zakresu komunikacji z dzieckiem i podkreślić, jak bardzo jest surowa i stanowcza. Nie bardzo to rozumiem i w takich chwilach było mi zwyczajnie szkoda Pauliny. Dziewczyna opowiadała, że jej mama jest jej przyjaciółką, a chwilę później trafiałam na fragment, w którym Katarzyna uwydatniała własne zasady i pragnienie udzielania rad. Dla mnie było to zwyczajnie niesmaczne. Równie mocno irytowało mnie generalizowanie: bo młodzież dzisiaj to jest taka i taka; bo rodzice nie potrafią teraz wychowywać dzieci; bo wychowując trzeba to i to… Mamy do czynienia z samozwańczą ekspertką. To jest ogromny minus lektury, który sprawiał, że czułam coraz większy niesmak.

Opinia z zewnątrz

Jak już wcześniej wspomniałam – przy zakupie książki nie wiedziałam, że istnieje taki kanał jak “O matko i córko!”, a utwór nie zachęcił mnie do tego, by go poszukać i oglądnąć choćby jeden film. Dlatego też pisząc tę recenzję stoję niejako z boku i wypowiadam się o bohaterkach bez tej wiedzy, którą posiadają ich widzowie. Bazując tylko na posiadanych informacjach mogę stwierdzić, że książka wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Obok luźnej pogawędki, którą czyta się szybko trafiałam na fragmenty, które w moich oczach stawiały matkę w złym świetle. Nie mogę jednak krytykować sposobów wychowawczych bohaterki, ponieważ w ogóle jej nie znam i nie wiem, jak wyglądało i wygląda jej życie. Mam nadzieję, że wszelki niesmak wywołany jest tylko tym, że tekst ma momentami bardzo kategoryczny wydźwięk, a codzienność pań Błędowskich wygląda zupełnie inaczej. Niestety właśnie przez to, czego dowiedziałam się w książce bardziej zniechęciłam się, niż zaciekawiłam istnieniem kanału i tym, co obie bohaterki mają na nim do przekazania.

Czy polecam?

Czy polecam? To dobre pytanie, na które w gruncie rzeczy nie potrafię odpowiedzieć. W książce znajduję zarówno plusy, jak i minusy (co widać powyżej). Jeśli jesteście fanami kanału, to prawdopodobnie będziecie usatysfakcjonowani tym, co lektura ma Wam do zaoferowania. Natomiast jeśli dotychczas nie wiedzieliście, że w ogóle istnieje na Youtube takie miejsce, to możecie się rozczarować. Dlatego też nie będę namawiać. Niech cała ta recenzja pomoże Wam podjąć decyzję, czy warto wybrać się do księgarni, czy też lepiej porzucić ten pomysł.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *