Nie bój się zmian!

Zmiany, ach zmiany! Ileż osób się ich boi. Ja również. Nie ma to jak pozostać w swojej strefie komfortu i nie próbować niczego nowego. Wtedy prawdopodobnie będziemy czuć się bezpiecznie i pewnie. Szkoda tylko, że tym samym stracimy szansę na przeżycie ważnych chwil i rozwinięcie swoich skrzydeł. Dzisiaj spróbuję Ci opowiedzieć, jak to u mnie wyglądało i namówić do tego, byś i Ty uwierzył we własne możliwości. Bo tak naprawdę się da! Strach i niepewność marnują za dużo naszego czasu.

Co Ty chcesz zmienić?

Może chciałbyś zmienić swoją pracę, bo obecna Cię przytłacza, ale zwyczajnie się boisz? W końcu znasz już swoje biurko, masz stałe obowiązki i wiesz, kiedy lepiej unikać szefa. Tylko że tym samym nie zyskasz szansy na podwyżkę, lepsze warunki, rozwój, satysfakcję. A może już od kilku lat planujesz się przeprowadzić, ale dodatkowe koszty, nowa okolica i nieznani sąsiedzi budzą paniczny lęk? Co z tego, że ciasne mieszkanie zamieniłbyś na duży dom z ogrodem.

Ja miałam podobnie, tylko że nie szukałam nowej pracy ani miejsca zamieszkania. Chciałam zmienić dietę, a konkretnie zrezygnować z mięsa. Z perspektywy czasu widzę, że ta decyzja narastała we mnie już od zeszłego roku, ale bardzo długo tłumiłam ją w sobie. No bo jak to – kanapka bez szynki, rosół bez mięsa, obiad bez kotleta? Bałam się, bo to by oznaczało rezygnację ze smaków, które dotychczas lubiłam i znałam. I choć uwielbiam gotować i eksperymentować, to nie wiedziałam, w jaki sposób mogłabym zastępować dotychczasowe potrawy. I tak trwałam i trwałam.

Czas na zmiany

W tym wypadku moim sprzymierzeńcem stał się mój organizm. Zupełnie nieświadomie, komponując posiłki na cały kolejny dzień nie brałam pod uwagę mięsa. Tak po prostu. Miałam ochotę na coś całkowicie innego i po pewnym czasie zauważyłam – kurczę, ja nie jem mięsa i żyję! Od początku tego roku wprowadziłam zmiany. Zaczęłam się brzydzić tym, co jadłam dotychczas. Zmienił się mój punkt widzenia i zaczął się pokrywać z moimi poglądami i potrzebami etycznymi. I to nie tak, że świat stanął dla mnie na głowie. Zmiany są takie straszne tylko w naszej wyobraźni. I choć ten artykuł skupia się na strachu przed jakimikolwiek zmianami (o czym pisałam na początku), to tutaj posłużę się tym jednym przykładem, bo sama się z nim borykałam. Może będę mogła rozwiać czarne myśli i sprawię, że przestaniecie się tak bać? Może czytają mnie początkujący wegetarianie lub osoby, które chciałyby przynajmniej ograniczyć mięso? Kto wie.

Strach ma wielkie oczy

Żyjemy w kraju, w którym większość osób nadal z chęcią wcina kurczaka. I nie mówię, że to coś złego. Nie zamierzam być nawiedzonym wege, który na każdym kroku zagląda innym do talerza. Ech… takie rzeczy chyba pozostawię nawet bez komentarza. Chcę jednak zauważyć, że trudno jest się odciąć od tego, co robi większość i co sami robiliśmy dotychczas. To dawało nam swobodę i poczucie bezpieczeństwa. Czego więc się bałam?

– Będzie brakowało mi mięsa.

– Nie będę miała pomysłu, co przygotować sobie do jedzenia.

– Będę się źle czuła.

– Nie znajdę w sklepach interesujących mnie produktów.

– Rozchoruję się.

– Będę wydawała więcej pieniędzy na zakupy.

I tak mogę mnożyć, ale wydaje mi się, że to są najczęstsze obawy. Cóż Ci zatem mogę powiedzieć? Gdy zrezygnowałam z mięsa nie wiedziałam, że w sklepach znajduje się tak dużo wege zamienników. I są one naprawdę pyszne! Teraz widzę, jak wiele produktów wcześniej mi umykało. I szkoda, bo moim zdaniem są one o wiele smaczniejsze niż te tradycyjne posiłki. Mój Mąż je mięso, a sam przyznaje, że pasztet z ciecierzycy lub roślinne kiełbaski są bardzo dobre. Gdy planowałam ostatnio posiłki, to zapytałam, co woli – mięso czy kotlety sojowe, które będę sobie robić. Wybrał kotlety. I choć lubi mięso, to docenia nowe smaki, które zagościły w naszej kuchni. I uważam, że to jest jeden z podstawowych plusów zmiany diety – nowe smaki. Jem bardziej kolorowo, obficie i smacznie. Pozostaje mi tylko głowić się nad tym, dlaczego tak późno to zrozumiałam.

Nie bój się

Co do pozostałych obaw – żadna z nich się nie sprawdziła. Początkowo czułam się jak podczas jakiegoś przedziwnego eksperymentu. Nie mogłam uwierzyć, że czuję się dobrze! Na myśl o mięsie czułam odruch wymiotny, więc ten problem został zażegnany. Jeśli chodzi o zakupy, to uważam, że żyjemy w fantastycznych czasach, w których osoby wege mogą znaleźć wszystko, czego potrzebują. Polecam Lidl, Auchan lub sklepy internetowe. Nawet z ciekawości – dodajcie ich produkty do swojej podstawowej diety. Kubki smakowe oszaleją!

Podstawową zaletą zmiany diety jest u mnie poprawa zdrowia, którą zauważyłam. Jeszcze bardziej pozbyłam się problemów z puchnięciem, potrafię kontrolować swoje zachcianki, nie jestem ociężała, mam znacznie więcej energii, poprawił się u mnie zmysł smaku. Możliwe więc, że nie myliłam się mówiąc o eksperymencie. Jedno jest pewne – dużo się zmienia. Czy na plus? Jak dla mnie na pewno.

Nie stój w miejscu

Ja przedstawiłam Ci swoją historię i swój punkt widzenia. Każdy patrzy na świat przez pryzmat swoich uczuć i poglądów. Ja zaczęłam żyć w zgodzie z nimi i czuję się szczęśliwsza. Pozbyłam się balastu. A co z Tobą? Co jest Twoim balastem? Oczywiście – możesz pozostać w swojej strefie komfortu. Tylko co Ci ona da? Pewnie chwilowe poczucie bezpieczeństwa, ale w zestawie otrzymasz też niechęć, wypalenie i apatię. Czujemy frustrację, gdy nie potrafimy przełamać swoich barier i coś idzie nie po naszej myśli. Jeśli więc jesteś jeszcze przed ważną zmianą, przygotuj się na nią. Zrób listę rzeczy, których najbardziej się obawiasz. Co się na niej znajdzie? Problemy finansowe, strach przed zmianą miejsca, strach przed poznaniem nowych osób, nauka nowych umiejętności, rezygnacja z dotychczasowych przyjemności? Odpowiedz sobie na pytanie, co jest ważniejsze. Czy więcej satysfakcji da Ci próba wprowadzenia zmian, czy też pozostanie w miejscu? Cokolwiek to będzie – działaj.

Zasługujesz na to, by być szczęśliwym i spełnionym. Powiedz strachowi, że dzisiaj ma wolne. Albo po prostu każ mu spieprzać. 🙂 Jak wolisz. Ale zadbaj o siebie. Trzymam kciuki!

 

Źródło zdjęcia

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *