“Zwierzenia i błyski” – 22/2020

Dziś przychodzę do Was z kolejną szczególną odsłoną literatury. “Zwierzenia i błyski” Julii Hartwig były moim pierwszym spotkaniem z twórczością poetki i muszę przyznać, że mam mieszane uczucia. Z jednej strony jestem zafascynowana. Ujęła mnie swoimi spostrzeżeniami. Z drugiej zaś strony mam wrażenie przesytu, zbytniego nagromadzenia treści.

Zwierzenia i błyski

Uwielbiam wiersze. Lubię również wolno zapisane myśli, dzięki którym książka ma w sobie lekkość, subtelność i elastyczność interpretacji. Pozwala to na spotkanie z niecodzienną formą literatury, do której większość z nas nie jest przyzwyczajona. Miło jednak od czasu do czasu zrezygnować z powieści i sięgnąć po coś zupełnie odmiennego.

Jak już wyżej wspomniałam, “Zwierzenia i błyski” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Julii Hartwig. Jestem oczarowana świeżością jej poglądów, pewnością siebie, wiedzą i swobodą, z jaką przeskakuje ona z tematu na temat. Zbiór jej krótkich tekstów pozwala poznać autorkę z różnych stron. Jest to przyjemna i fascynująca przygoda. Pamiętam, że sięgając po książkę najbardziej urzekły mnie pierwsze jej zdania:

Tęsknota największa, bo nieosiągalna, to dotknąć tej najczulszej chwili przeszłości. Dotknąć jej ciepła, barwy; dotknąć cieleśnie.

To jedno zdanie wyraża powód, dla którego decyduję się sięgać po literaturę piękną. By dotknąć najczulszej chwili przeszłości.

Przesyt treścią

Z jednej strony jestem oczarowana. Julia Hartwig zapisem swoich wolnych myśli prowokuje czytelnika, aby i on zaczął się zastanawiać nad poruszanymi przez nią kwestiami. Czasami z uśmiechem, czasami z zaskoczeniem dostrzegałam poglądy autorki. I choć przemówiła ona do mnie, to w pewnym momencie poczułam się już przesycona. Po przeczytaniu 2/3 utworu poczułam znużenie. Miałam wrażenie, że niektóre nazwiska pojawiają się zbyt często; że poruszane kwestie omawiane były już wcześniej; że choć jej myśli są zachwycające, to jest ich za dużo jak na jeden tomik.

I tutaj naszła mnie refleksja, że może w zły sposób czytałam. Może nie powinnam potraktować “Zwierzeń i błysków” jak każdej innej książki, którą czytam w kilka dni. Możliwe, że powinnam “przeplatać” ją sobie innymi powieściami i powoli sunąć strona po stronie. W każdym razie czuję się trochę zawiedziona i zmęczona. Z zupełnie innym nastawieniem zaczynałam lekturę, a z innym ją kończyłam.

Czy polecam?

Wszystko zależy od tego, jakie masz preferencje. Jeśli lubisz horrory i fantastykę, to zmarnujesz tylko czas. Możliwe, że nie tylko się zanudzisz, ale i nie zrozumiesz tego, co Julia Hartwig chciała przekazać. Jeśli natomiast chętnie sięgasz po tego typu literaturę, to zajrzyj. Naprawdę warto. Podpowiadam jednak, byś sobie powoli dawkował wszystkie teksty, bo inaczej możesz się nimi zmęczyć.

Ps.

Zapraszam Cię na naszą Blogową Grupę. Kliknij tutaj 🙂

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *