Bądź dla siebie miły!

Znasz to uczucie, gdy nic nie wychodzi i masz wrażenie, że zaraz rozwalisz coś z nerwów? A może już od rana czujesz, że nie masz na nic siły i najchętniej zakopałbyś się pod kocem i do wieczora nie wychodził spod niego? To ja Ci odpowiem: bądź dla siebie miły! 🙂 Daj sobie czas na złapanie oddechu. Świat się nie zawali, gdy zrobisz sobie przerwę.

Gorszy moment

Całkiem niedawno pisałam artykuł o tym, jak pozwolić sobie na gorszy dzień i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Jeśli go nie czytałeś, to zajrzyj tutaj. Dzisiaj natomiast chciałabym porozmawiać o trudniejszych momentach w ciągu dnia, gdy czujemy się przytłoczeni lub mamy wrażenie, że zaraz wybuchniemy z nerwów. Mamy tendencję do tego, by hiperbolizować swój nastrój i przejmować się tym, co czujemy. Gdy jedna rzecz nas zdenerwuje, to nakręcamy się niepotrzebnie i jeszcze długo jesteśmy wściekli. Jeśli spojrzysz na to z boku, to dostrzeżesz, to niepotrzebna frustracja przysłania swobodne myślenie i przyczynia się do tego, że rezygnujemy ze swoich pomysłów. Jeśli jesteśmy zirytowani, to niechętnie podejmujemy się nowych zadań. Patrzymy przez pryzmat wcześniejszej porażki. I nie ma dla nas znaczenia, że przez cały tydzień wszystkie nasze pomysły doskonale realizowaliśmy.

Złap oddech

Bądź dla siebie miły i nie wmawiaj sobie, że jesteś tępym dupkiem, który nic nie potrafi zrobić dobrze. Zamiast tego powiedz sobie: okej, muszę złapać oddech. Zaparz sobie kawy, dołącz do niej ulubione ciastko i się przewietrz. Zdystansuj się. Stań obok swojego gniewu i potraktuj go jako zjawisko, które możesz zrozumieć i ujarzmić. Przyjmij do siebie swoje nerwy i uznaj je za słuszne – w końcu mało kto potrafi z anielską cierpliwością przyglądać się błędom. Zauważ jednak, że poza tą jedną frustrującą sytuacją nadal jesteś świetnym pracownikiem!

Jeśli palisz, to dobrze wiesz, że papierosy uspokajają. (Nie bawię się w moralistę i nie będę oceniać – pomimo wszelkich społecznych kampanii – czy nałóg jest dobry. Mamy swój rozum i korzystajmy z niego.) Możesz więc choćby zapalić, zebrać spokojnie myśli i porozmawiać ze sobą jak z najlepszym kumplem! Przecież jedna sytuacja nie przekreśla Twoich umiejętności i nie sprawia, że już do końca dnia nie wymyślisz nic sensownego. Wyluzuj i nie bluzgaj, bo nie zasłużyłeś na to.

I po co ta frustracja?

Kiedyś strasznie się wkurzałam, gdy z rana nie mogłam się zmobilizować do pracy. Snułam się po domu wkurzona, bo miałam wrażenie, że marnuję czas, nie zarabiam i nie myślę. Od razu wymyślałam soczyste epitety, dzięki którym stawałam się leniem i bezmyślnym nierobem. Nieważne, że w południe miałam już w sobie wystarczająco pomysłów na kilka dobrych artykułów i do wieczora zajmowałam się tym, co sobie wcześniej zaplanowałam. I tak byłam zła, że nie zaczęłam pracy rano. Jakiś czas temu Mąż zapytał mnie, czy nie byłoby lepiej, gdybym się zajęła czymś mniej ważnym zamiast siedzieć przed pustym ekranem nie mogąc wydusić z siebie nic sensownego. Miał rację. Wtedy marnowałam czas podwójnie – ani nie pracowałam, ani nie robiłam nic innego. Frustracja wybijała w kosmos.

Daj sobie czas

Jako freelancer nauczyłam się już rozpoznawać w sobie dni, kiedy jestem w stanie przez wiele godzin robić coś produktywnego i takie dni, gdy nie wymyślę zbyt wielu przełomowych rzeczy. Układając sobie sama plan dnia wiem, kiedy sobie odpuścić, a kiedy dać czas na przerwę. Co chcę przez to powiedzieć? Żebyś była mądrzejsza ode mnie i nie wtykała sobie od leni i nierobów, bo możliwe, że zaledwie za dwie godziny będziesz już działać na najwyższych obrotach. Bądź dla siebie miła i traktuj swoje potrzeby ze zrozumieniem. Jeśli nie możesz się skupić, to pozwól sobie na wyciszenie. Miałaś dzisiaj zrobić plan na wakacyjny wyjazd i listę zakupów przed urlopem, ale nie możesz zebrać myśli? To daj sobie czas. Bądź dla siebie miła. Wrócisz do tej pustej kartki, kiedy w głowie zaczną Ci huczeć wszystkie pomysły.

Nie zawsze na pełnych obrotach

Nie dasz rady codziennie, po kilkanaście godzin na dobę działać na pełnych obrotach. I im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie. I nawet jeśli już od miesięcy robisz nadgodziny, a potem zasuwasz na siłownię, to zastanów się, jaką płacisz za to cenę. Nie bój się, Twój organizm w końcu się odezwie. Upomni się o swoje. Jeśli już od 6 rano jesteś aktywny, to pozwól sobie na to, by w południe zjeść spokojnie lunch, porozmawiać z kimś, napić się kolejnej kawy. Nie rób z siebie maszyny do zarabiania, ćwiczenia, myślenia i sprzątania. Twoje ciało ma potrzeby. Musi złapać oddech, rozluźnić się.

Jestem pewna, że doskonale sobie radzisz w sytuacjach, które stawia przed Tobą życie. Czasem jest Ci lżej, a czasem na usta cisną się przekleństwa. Pamiętaj jednak o tym, że nerwy na brak czasu, pomyłkę lub kłótnię to nie powód, by sobie wytykać wszystkie błędy jeszcze sprzed pięciu lat. Daj sobie czas, gdy go potrzebujesz i zmobilizuj się do pracy, gdy to konieczne. Łap oddech i dystansuj się do problemów.

Bądź dla siebie miła, bo na to zasłużyłaś.

Bądź dla siebie miły, bo na to zasłużyłeś.

Ps.

Jeśli Cię jeszcze z nami nie ma, to zapraszam na naszą grupę! Kliknij tutaj 🙂

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *