Samoakceptacja, czyli warto polubić siebie

Znasz to uczucie, gdy patrzysz w lustro i wkurzasz się, że znów źle wyglądasz? Przesuszone włosy, podkrążone oczy, kilka kilogramów za dużo. A może chciałbyś poczuć swoją siłę i przebiec maraton, ale nienawidzisz biegać i biczujesz się za to? Wmawiasz sobie, że musisz to lubić, choć bieganie zawsze Cię nudziło?

Pogadajmy dziś o samoakceptacji.

Samoakceptacja

Po raz kolejny przychodzę do Was z artykułem, w którym poruszam kwestie związane z psychiką, akceptacją i rozumieniem samego siebie. Zdaję mi się, że czasami w naszej głowie walczą ze sobą dwa sprzeczne obrazy: prawdziwego siebie oraz osoby, którą chcielibyśmy się stać. Myślimy, że tytuł naukowy, ukończony kurs, szczuplejsze ciało lub bogatszy portfel sprawią, że staniemy się spełnieni, szczęśliwsi i pozytywnie nastawieni do życia. To tak niestety nie działa, bo cokolwiek zrobimy i jakkolwiek daleko zajdziemy, zawsze zabierzemy w drogę siebie, swojego wewnętrznego krytyka i niemożliwe do spełnienia oczekiwania. Trudno zadowolić obcych ludzi, ale jeszcze trudniej samych siebie.

Nasze ciało to my. Tak jak i nasze wady, ale i predyspozycje oraz pasje. Wciąż się rozwijamy, zmieniamy, poznajemy nowe osoby. Jednak w środku jesteśmy niezmienni. Wrażliwość może się rozwinąć w miarę zdobywania doświadczeń. Zaufanie skracać, gdy już kilka osób nas zrani. A mimo wszystko pozostaje w nas coś, co jest stałe. Musimy więc to zaakceptować, albo skazać się na życie w głowie człowieka, który nas nie znosi.

Bądź swoim kumplem

Każdy z nas dostaje niepowtarzalną pulę współgrających ze sobą cech, predyspozycji, pragnień, wad i awersji. Możemy z nich zbudować samych siebie i być szczęśliwymi we własnej skórze. Możemy również nie pogodzić się z tym, co potrafimy, a czego nie i nieustannie zarzucać sobie, że jesteśmy beznadziejni, nijacy i pozbawieni ikry. Tylko… po co? Co to za życie, gdy wciąż coś nam nie pasuje, a nie jesteśmy w stanie odciąć się od tego toksycznego gościa, bo on siedzi w naszej głowie i tylko szuka okazji, by znów nam dowalić. Może więc lepiej spróbować przepracować to, co nam nie odpowiada i spróbować się ze sobą zaprzyjaźnić?

Nie tylko zło

Mamy tendencję do wyolbrzymiania tego, co przykre, negatywne, zepsute i nieprzydatne. Uczepiamy się swoich wad i zupełnie zapominamy o tym, jak wiele mamy zalet. Nie potrafimy zaakceptować faktu, że nie jesteśmy idealni. Czasami próbujemy tuszować niedoskonałości, wyszukując wad u innych osób i sprawiając im przykrość. Tylko problem w tym, że zwykle takie zachowanie jeszcze bardziej uwydatnia nasze kompleksy oraz słabość. Jest takie powiedzenie, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Poniekąd jest to prawda. Warto spróbować przemienić swoje nielubiane cechy na siłę, atut, coś, co nas wyróżnia.

Jesteś szczególny

Każdy z nas ma w sobie coś niepowtarzalnego. Nie możemy powiedzieć, że jesteśmy nijacy, zupełnie nieciekawi. To, że jeszcze nie odnaleźliśmy swoich mocnych stron nie oznacza, że ich nie mamy. Prawdopodobnie nie potrafimy po prostu ich szukać. Jeśli wstydzisz się swojego ciała, to zrozum, że jest ono powłoką, która ma zapewniać Ci życie, umożliwiać funkcjonowanie, doświadczanie, czerpanie i odczuwanie. Twoje kompleksy nie są Tobą. Są tylko zbędnym głosem w głowie.

Twoja oryginalna pasja lub wiedza może zacząć Cię wyróżniać, stać się Twoim mocnym punktem i przyczyną kariery, dalszego rozwoju. Zamiłowanie do książek historycznych nie musi oznaczać braku przyjaciół i żadnych spotkań. Nie jesteś nudny. Stwórz swój świat, niszę, w której będziesz się dzielić ciekawostkami. Przyciągnij uwagę innych i pokaż, że to, co lubisz jest naprawdę ciekawe! 🙂 Takich osób jest coraz więcej. Jeśli cierpisz na nietypową chorobę, nie musisz zamykać się w domu. Dyskomfort zamień na narzędzie do edukacji. Opowiedz innym o swoich doświadczeniach, bo są ważne, bezcenne.

Coś, co dla Ciebie jest wstydliwe i trudne, dla innych może być istotne i niezwykłe. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Nie zmieniaj się

Czasami próbujemy zmienić samych siebie, bo zdaje się nam, że wtedy poczujemy się lepiej. Tylko co z tego, że w pewnym momencie z nas samych może pozostać niewiele i przestaniemy poznawać się w lustrze? Warto zaakceptować swoje awersje, spróbować je zrozumieć i zamiast na nich, to skupiać się na tym, co potrafimy, czego pragniemy i jak możemy działać. Skoro nie znosimy biegać, to może warto wreszcie przestać się do tego zmuszać? Mamy do wyboru tak wiele fantastycznych dyscyplin, że w końcu znajdziemy coś dla siebie i zaczniemy ćwiczyć z przyjemnością! 🙂

A gdy uwielbiamy ciasta i nie możemy się im oprzeć, to po co każdego dnia wyrzucać sobie od grubasów? Zjedz ten kawałek z rozkoszą! Zaakceptuj swoje potrzeby, zrozum je i zastanów się, w jaki sposób możesz zadbać o zdrowie, by ten codzienny deser Ci nie szkodził. Jeśli nie znosimy kawy, to nie musimy jej pić. Twoi znajomi z pracy nie przestaną spędzać z Tobą przerw, jeśli zamiast małej czarnej chwycisz sok lub herbatę. Banalny przykład, który można odnieść do większości zmian, które staramy się wprowadzać w życie.

Bądź sobą, bo w takim wydaniu najlepiej Ci do twarzy. 🙂

 

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *