“Scarlett” – 30/2020

“Scarlett” Barbary Baraldi była miłą odskocznią od literatury osadzonej w znanym nam świecie. W powieści dotykamy rzeczywistości, w której skrywają się upiory, demony i zadziwiające zjawiska. Dzięki temu nasza wyobraźnia działa. A mimo tego lektura mnie zawiodła. Za prosta, zbyt nierealna, za słaba.

Scarlett

Akcja powieści dzieje się we Włoszech, w szkole średniej, do której chodzi tytułowa bohaterka. Podczas wakacji przeniosła się z rodzicami i bratem do innego miasta. Porzuciła ulubione miejsca i przyjaciół, by rozpocząć swoje młodzieńcze życie od początku. Pierwsze dni w nowej szkole były trudne. Nieprzyjemni uczniowie, wymagający nauczyciele, tęsknota za dawnymi znajomymi i poczucie wyobcowania. Podczas nauki i codziennych zajęć bohaterka zakochuje się w członku szkolnego zespołu muzycznego. Banalna historia jakich wiele.

W miarę upływu kolejnych tygodni przyglądamy się życiu nastolatki. Jej rodzice ciągle się kłócą, a dziewczyna obrywa rykoszetem od matki. Przyjaciółki nie zawsze są w porządku, a na domiar złego w szkole zostaje zamordowany bibliotekarz. Sprawcą jego śmierci są siły nie z tego świata. Śmierć mężczyzny jest momentem, w którym zostajemy wprowadzeni w świat demonów, dziwacznych istot i niebezpieczeństwa.

Prosta historia

“Scarlett” czytało mi się przyjemnie, ale niestety nic poza tym. Nie jest to książka zaskakująca, o nietuzinkowej fabule lub nowatorskiej kreacji bohaterów. Widzimy prościutki, wciąż powtarzany schemat: szkoła średnia, kłótnie z rodzicami, sprzeczki z przyjaciółkami, zakochanie oraz tajemnica. Każdy kolejny rozdział był przewidywalny. Dodatkowym minusem były opisy scen, które miały być z założenia dramatyczne, przesiąknięte złem i niebezpieczeństwem. Miałam wrażenie, że czytam bajkę kilkuletniemu dziecku. Autorce zabrakło fantazji. Niestety.

Na początku denerwowały mnie również dialogi. Jesteśmy świadkami pierwszych dni w szkole bohaterki. Dziewczyna jest zagubiona, aż natrafia na przystojnego i znanego ucznia – a jakżeby inaczej… Chłopak oczywiście od razu się zakochuje, zabiega, proponuje wspólne spędzanie przerw lub przynosi ciasteczka. Te sceny były przesłodzone i nierealne. Gdy do nich dotarłam, zastanawiałam się, czy nie zrezygnuję z dalszego czytania. Przebrnęłam jednak przez całą książkę i to całkiem szybko, bo z łatwością się ją czytało.

Czy polecam?

Powiem tak: jeśli szukasz czegoś niewymagającego, o banalnej fabule i momentami przesadzonych dialogach, to śmiało sięgnij po tę książkę. Czyta się ją szybko, przyjemnie i bez większej niechęci. Nie jest to jednak powieść dla osób, które lubią napięcie, chcą rozwiązać tajemnicę i szukają sytuacji wyjętych z życia. “Scarlett” jest zupełnie odrealniona i nie myślę tutaj o demonach i dziwnych zjawach, ale o kreacji bohaterów i wydarzeniach. Za słodko, zbyt banalnie i niewymagająco. Czegoś mi tu zabrakło.

Ps.

Zapraszam na naszą grupę! Kliknij tutaj 🙂

 

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *