Gdy nie dajesz z siebie 100%…

Masz gorszy dzień?

Jesteś zdekoncentrowany, a Twoje myśli wciąż odbiegają od obowiązków?

A może jest środek tygodnia, a Ty nie masz dziś za wiele na głowie i czujesz z tego powodu wyrzuty sumienia? Jeśli tak, to to jest artykuł dla Ciebie.

Nie zawsze 100%

Zauważyłam, że bardzo chętnie czytacie artykuły, w których poruszam tematy związane z samoakceptacją, rozumieniem swoich potrzeb, umiejętnością odpuszczania sobie. Pomyślałam, że koniec tygodnia to dobry moment, by napisać kilka słów na temat dni, w których nie dajemy z siebie 100%. Co wtedy czujemy, co się błąka po naszych myślach i czy przede wszystkim nie robimy sobie z tego powodu wyrzutów…

Przyznam, że sama czasami mam kłopot z zaakceptowaniem spokojniejszego, gorszego dnia, gdy nie udaje mi się zrobić tego, co sobie zaplanowałam. Narasta frustracja, zniechęcenie, brak wiary we własne możliwości. Jedno niepowodzenie potrafi przysłonić wiele sukcesów. Niestety, ale wiem, że u wielu osób właśnie tak to działa. Wciąż nad sobą pracuję, próbuję ze sobą rozmawiać i dochodzić do logicznych wniosków. Nieraz już pisałam o tym, że troska o siebie i swoje potrzeby jest niezwykle istotna. Jednak co zrobić, gdy nadchodzi dzień, w którym nie dajemy z siebie 100%? Jak nie wymagać od siebie, skoro wiemy, że i tak to nic nie da?

Rozmawiaj ze sobą

Poruszając ten temat nie mam oczywiście na myśli lenistwa i permanentnego marnowania czasu w oczekiwaniu, że ktoś wykona nasze obowiązki za nas. Ale co zrobić, gdy od rana boli nas głowa, za oknem leje, a my czujemy się zniechęceni i zirytowani? Jak się odnaleźć, gdy samopoczucie nie dopisuje? Przyczyny gorszych dni są różne. Czasami wynikają z kłótni z partnerem, która rozsypuje już resztę dnia. Czasami są wynikiem stresu, choroby, problemów finansowych, straty bliskiej osoby, a nawet okresu. Niekiedy wstajemy rano zmotywowani, ale w połowie dnia wymiękamy. Jak sobie z tym poradzić?

Myślę, że najważniejsza jest rozmowa z samym sobą, obserwowanie sygnałów, które nasze ciało i umysł nam wysyłają. Nie jesteśmy robotami i czasami po prostu tak już jest, że potrzebujemy wolniejszego, spokojniejszego dnia, w którym nikt od nas nic nie będzie chciał. Pragniemy ciszy, spokoju i zamknięcia oczu. Warto zastanawiać się nad przyczynami takiej sytuacji. Może przez ostatnie dni mieliśmy wiele rzeczy na głowie, a to nas przytłaczało? Może to sygnał, że czas złapać oddech i zdystansować się? Czasami potrzebujemy fizycznej regeneracji, bo się przeziębiliśmy, mało ostatnio spaliśmy lub przesadziliśmy z treningami, a ciało chce odpocząć.

Wyrzuty sumienia

To chyba najbliższy mi temat, nad którym nieustannie pracuję. Lubię, gdy coś się dzieje, a ja mam zapełniony kalendarz. Łączę pracę, Bloga, studia, obowiązki domowe, treningi, czytanie i relacje z innymi ludźmi. Lubię różnorodność i staram się dbać o to, by w każdym tygodniu nie zabrakło żadnej z wymienionych rzeczy. Wystarczy jednak taki dzień, gdy fizycznie gorzej się czuję, nie mam siły na zaplanowany wcześniej trening, nie chce mi się zająć się domem lub brak zleceń w pracy, więc muszę odpuścić. Boże, co też się potrafi wtedy dziać w mojej głowie. 

Pamiętam, że będąc w klasie maturalnej najbardziej przeżywałam fakt, że nigdzie nie pracuję. Nie interesowały mnie zajęcia w szkole ani matura, ale praca. Nie miałam takiego przymusu, w moim domu rodzinnym wszystko było ok, nikt mnie do niczego nie zmuszał. A mimo to nie mogłam się już doczekać, aż zacznę sama zarabiać. Nie pracując czułam się nieużyteczna, niepotrzebna, jak społeczny pasożyt. Dopiero praca pozwalała mi na dalsze zajmowanie się resztą spraw w swoim życiu. Nie wiem, skąd we mnie w takim wieku pojawiło się takie myślenie, ale tak już niestety zostało. Teraz czasami zdarzają się takie dni (szczególnie tak było na jesień i w zimie 2019/2020), że pracowałam za dużo i nie miałam czasu na nic innego. Mąż się wkurzał, Blog się nie rozwijał, ale ja czułam się spełniona, bo od rana pracowałam. Niestety wszystko inne kulało, ale ja nie miałam wyrzutów sumienia, bo przecież zarabiałam…

Problem pojawia się wtedy, gdy raz na kilka tygodni nadejdzie ten dzień, gdy w pracy nic się nie dzieje, więc ja nic nie zarobię. Kłopot w tym, że planując cały tydzień nie przewidziałam na ten dzień takiej sytuacji i zamierzałam posiedzieć przed komputerem. Czuję wewnętrzny przymus pracy, bo jest środek tygodnia, więc powinnam to robić. To na tyle silne uczucie, że potrafi mi zepsuć humor na resztę dnia. Nie mają znaczenia inne rzeczy oraz fakt, że przecież robię wiele innych wartościowych rzeczy. Wyrzuty sumienia wgryzają się aż do kości.

Akceptacja sytuacji

Piszę o tym, by pokazać, że praca nad sobą to ciągły proces. To nie jest tak, że w wielu swoich poprzednich artykułach wspominałam o tym, że akceptacji trzeba się nauczyć, a potem to już z górki. Nikt nie jest idealny i każda sytuacja może stanowić wyzwanie. Najważniejsze, by obserwować co się w naszych głowach dzieje i umieć rozmawiać z samym sobą. Tym dzisiejszym tekstem chcę Ci dodać otuchy i powiedzieć, że wiem, co czujesz, gdy nagle Twoje obowiązki znikają, a świat się zatrzymuje. To nie tak, że Twoje działania przestają mieć znaczenie. Nadal jesteś wartościowym człowiekiem, który wykonuje masę ważnych rzeczy. To, że na tym nie zarabiasz nie oznacza, że nie wnosisz wiele do życia innych osób. Twoje czyny mogą być nawet znacznie ważniejsze od codziennej pracy.

Wolniejszy dzień może być szansą na zrobienie czegoś, na co w innej sytuacji brakło by nam czasu lub siły. Wszytko zależy od perspektywy. To, że dziś masz odwołane spotkanie w pracy czy przełożoną realizację projektu może wywołać frustrację i zepsuć humor. Może również dać szansę na skupienie się na tym, na co masz ochotę. Jeden słabszy dzień nie przekreśla innych dokonań i nie dyskredytuje Twoich możliwości.

Mam nadzieję, że ten tekst pozwoli Ci nabrać dystansu do gorszych dni, które regularnie się zdarzają i zdarzać będą i pozwoli spojrzeć na nie z innej perspektywy. Najważniejsza jest praca nad sobą, próba zrozumienia sytuacji i odnalezienia się w niej. Ja wiem, że to nie zawsze się uda. Jednak jeśli nie spróbujesz, to nie zrobisz kroku na przód i zamiast skorzystać z szansy, zmarnujesz swój dzień.

 

 

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *