#3 – Roślinny “kurczak” GoPlant

Dziś przychodzę do Ciebie z totalną rewelacją. “Kurczaka” z GoPlant przygotowałam na obiad w formie zwykłych, panierowanych kąsków. W połowie posiłku spytałam Męża, czy mu smakuje. Odpowiedział, że bardzo dobre. Zazwyczaj rozpoznaje, że coś jest wegańskim odpowiednikiem mięsa. Jednak tym razem był zdziwiony, że to nie jest prawdziwy kurczak, a jest tak dobry! Jeśli więc szykujecie się na spotkanie ze znajomymi i chcecie im zaserwować coś roślinnego, to śmiało kupujcie tego “kurczaka”. Dla mnie boooomba!

“Kurczak” GoPlant

Jak już jem mięso, to jest to kurczak. Przyrządzam go na wiele sposobów – pieczony, panierowany, w sosie, smażony, grillowany… Co akurat przyjdzie mi na myśl. Fajne jest to, że w roślinnej wersji od GoPlant produkt jest w przygotowany w maleńkich kawałeczkach, więc wystarczy go odpowiednio przyprawić, obrobić pod temperaturą, dodać ulubione warzywa lub sos i gotowe. Taka forma przyda się do wielu potraw i jest po prostu wygodna. Jednak jeśli mamy ochotę na większego fileta, którego po prostu ugrillujemy, to się zawiedziemy. Jak dla mnie kawałki mogłyby być nawet większe, bo to by oznaczało mniej czasu na przygotowanie oraz większe pole manewru przy wyborze potraw. Ale poza tym jednym szczegółem jestem naprawdę zadowolona.

Produkt spróbuję ocenić biorąc pod uwagę kilka kwestii:

  • Konsystencja – dla mnie idealna. Jak powiedziałam Mężowi, że to roślinna alternatywa, to się dopiero zorientował. Nie lubię zbyt miękkich, roślinnych wersji, a ta do złudzenia przypominała fakturę mięsa, więc dla mnie super.
  • Zapach – po otwarciu opakowania właściwie nie czuć żadnego zapachu, który mógłby się kojarzyć z surowym albo jakimkolwiek mięsem.
  • Smak – ja “kurczaka” przygotowałam w formie panierowanych kąsków, bo nie wiedziałam, jak produkt będzie smakował oraz zachowywał się pod wpływem ciepła. Planuję regularnie go kupować, więc na pewno będę wrzucać dodatkowe recenzje, w których pokażę Wam inne przepisy i ocenię, jak się w nich odnajduję. Dla mnie w formie panierowanej przypomina kurczaka, którego zawsze jadłam.
  • Cena – 19,99 zł/250 g. Drożej od tradycyjnego fileta, ale biorąc pod uwagę aspekty etyczne, zdrowotne i komfort przygotowywania zdecydowanie wybieram taką opcję.
  • Czy tego szukam? – oj taaaak! Próbowałam jeszcze innych wegańskich “kurczaków” i będę je tu wrzucać, ale jak na razie to dla mnie najlepsza opcja. Najsmaczniejsza i najwygodniejsza w przygotowaniu. Daję 9,5/10

Do jakich potraw?

Tak naprawdę do wszystkich, które przyjdą Ci na myśl. Jak wspomniałam na początku, ja z mięsa tradycyjnego jadam głównie kurczaka i przyrządzam go na wszelkie możliwe sposoby. Jeśli nie masz pomysłu, poszukaj inspiracji w Internecie. Tam masz zatrzęsienie dobrych przepisów, które warto wykorzystać w kuchni.

Ja Wam wrzucę zdjęcia obiadu, który przygotowałam jakiś czas temu, żebyście mogli zobaczyć, jak wyglądał. Do “kurczaka” dołożyłam jeszcze chińskie sosy i wyszła pychota. 🙂

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *