Dlaczego warto medytować? Moja historia

Nie pamiętam dokładnie (niestety) kiedy zaczęłam medytować, ale o takiej regularnej praktyce mogę mówić od niespełna roku. Przez ten czas wiele rzeczy się u mnie zmieniło i myślę, że warto byłoby napisać o tym kilka słów. Może zainspiruję Cię do jeszcze bardziej świadomego życia i sam zaczniesz medytować?

Teraz już nie wyobrażam sobie tygodnia bez chwili dla siebie, gdy się wyciszam, wsłuchuję w to, co mam sobie do powiedzenia i przebywam sama ze sobą. Spróbuję znaleźć kilka najważniejszych powodów, dla których warto medytować i dzięki którym wiem, że jestem na właściwej drodze. 🙂

Nic mi nie umyka

Kiedyś miewałam takie momenty, w których miałam wrażenie, że jestem tylko obserwatorem. Tak jakby moje życie należało do kogoś innego, a ja bym sobie stała i patrzyła na to, jak ktoś sobie żyje. Nie wiem, czy i Ty miałeś czasami takie odczucia, ale jak dla mnie było to bardzo niekomfortowe. Wciąż mi coś umykało, miałam wrażenie, że życie mi przecieka, a ja nic z niego nie biorę. Wszystko toczyło się swoim torem, a ja wciąż pędziłam za czymś innym. Medytacja pomogła mi w bardziej świadomym życiu. Zaczęłam planować, analizować wszystko, co wokół mnie się dzieje i poczułam, że wreszcie jestem uczestnikiem własnego życia! Zaczęłam intensywniej odczuwać swoje pragnienia, relacje z innymi ludźmi, cele.

Zredukowałam stres

Chyba każdy z nas miewa w życiu takie momenty, kiedy aż skręca go ze stresu. Nie wiemy, jak byśmy mieli postąpić w niespodziewanej sytuacji lub boimy się, że zaraz wydarzy się coś, czego bardzo nie chcieliśmy. A może nie wyrobiliśmy się na czas z projektem na studia lub dla szefa i od awantury dzielą nas już tylko minuty? Stres towarzyszy nam w codziennym życiu i tylko od nas zależy, co z nim zrobimy. Możemy trząść spodniami za każdym razem, gdy czeka nas trudny dzień lub powoli zacząć pracować nad swoimi reakcjami i powodami stresu. I ja kiedyś skręcałam się na myśl o trudniejszych zadaniach, konsekwencjach lub niespodziewanych sytuacjach.

Tutaj medytacja pozwoliła mi się wyciszyć, przemyśleć różne rozwiązania i przede wszystkim zrozumieć, jak ja się czuję we własnym życiu. I teraz możesz sobie pomyśleć, że przecież XXI wiek, praca, wykształcenie i ciągły pęd wymuszają na nas stres. No cóż… Zależy, jaki mamy do tego stosunek. 🙂 W pewnym momencie zrozumiałam, że ja nic nie muszę. NIC NIE MUSZĘ! Jedynie mogę… Rzadko stajemy przed sytuacją bez wyjścia. Szef to tylko szef. Jak jest dupkiem, to go zmień. Chyba nie chcesz, by przez całe życie ktoś Cię poniżał? Studia to tylko studia. Jak zawalisz semestr, to zyskasz więcej czasy dla siebie. Ucz się dla satysfakcji, a nie dla przymusu. Itd itd… Można to odnieść do każdej sytuacji życiowej.

Nie lubię przymusu, strachu, stresu. To nie są pozytywne uczucia i dążę do tego, by było ich jak najmniej. Chcę dbać o siebie i żyć w zgodzie ze swoimi pragnieniami, więc jeśli coś źle na mnie działa, to po prostu z tego rezygnuję. Medytacja pozwoliła mi zrozumieć swoje uczucia i sprawdzić, czego tak naprawdę potrzebuję.

Mam pewność

Mam pewność, że to, co robię jest tym, co faktycznie chcę robić. Kiedyś sobie mówiłam: jak będę mieć więcej czasu, jak będę mieć więcej pieniędzy, jak kupię odpowiednie książki… Ble ble ble. Życie się toczyło, a ja przyjęłam jakiś schemat. Problem w tym, że ten schemat mnie nie cieszył, nie przynosił satysfakcji. Teraz bardziej świadomie planuję swój czas, z wyprzedzeniem i wiem, do czego zmierzam. Wiem, gdzie chcę być np. za rok i jaka praca mnie do tego doprowadzi. Pewne rzeczy mi się w głowie “uleżały”, przeanalizowałam je i poczułam, że są one zgodne ze mną i z moimi pragnieniami. Nie robię czegoś dlatego, że ktoś tego oczekuje. Unikam takich rzeczy. Robię to, czego sama od siebie oczekuję, a to przynosi mi spokój.

Jestem spokojniejsza

I nie mam tutaj na myśli moich codziennych zachowań. Nie stałam się flegmatyczna i cichsza. Wciąż dużo mówię i jestem głośna – kto ze mną żyje, ten wie 😎 . Sęk w tym, że jestem spokojniejsza w sobie, w sercu. Wiem, że wszystko toczy się właściwym torem, a ja podążam odpowiednią ścieżką. Ograniczam relacje z toksycznymi ludźmi, nie zajmuję się tym, co mnie stresuje lub pomniejsza, słucham siebie. Jestem spokojniejsza, bo wiem, że żyję w taki sposób, jakiego od siebie oczekuję. Rozmawiam ze swoim umysłem i ciałem, obserwuję je i wiem, jak reaguję w konkretnych sytuacjach. Czuję się spokojna, a to wpływa na naprawdę wiele momentów mojego życia.

Przestaję się spieszyć

To coś, nad czym bardzo staram się pracować. Czas to wymysł stworzony przez człowieka, który oczywiście bardzo ułatwia nam pracę, kontakty i codzienne obowiązki, ale jednocześnie… oddala nas od siebie, od natury, pierwotnego rytmu życia. Po co mam się poganiać? Po co mam wymuszać na sobie coś, co nie jest naturalne? Robimy sobie sztuczne podziały, stawiamy wymagania, gdy tak naprawdę naszym najważniejszym zadaniem jest po prostu żyć, czerpać, doświadczać. I właśnie dlatego staram się pracować nad sobą i nie wymagać od siebie pośpiechu. I choć czasami autobus odjeżdża z przystanku, jestem spóźniona na spotkanie bądź nie wyrobiłam się z przekąskami na przyjście gości, to próbuję się uspokajać. Za chwilę przecież dojadę i i tak się spotkamy. Ciasto zaraz będzie gotowe. Ważne, by być. Medytacja zwiększyła moją świadomość dotyczącą życia i to chyba jedna z piękniejszych zmian, jaką mogę obserwować.

Czuję wdzięczność

Jeśli nigdy nie próbowałeś, to zachęcam do medytacji wdzięczności. W tym biegu często zapominamy docenić to, jak wiele mamy i jak szczęśliwi jesteśmy. I ja się trochę w tym pogubiłam, przyznaję. Medytacja pozwoliła mi na nowo odkryć, jak bogata jestem (w znaczeniu niematerialnym) i docenić swoje życie. Za co możesz dziękować?

  • Zdrowie.
  • Miękkie łóżko, w którym jest Ci ciepło i błogo.
  • Spokój i bezpieczeństwo za oknem.
  • Partnera, uśmiechnięte dzieci, krzepkich rodziców.
  • Pracę, jedzenie w lodówce, czyste i zadbane ubrania, przyjaciół, książki na półkach, wizytę u fryzjera, studia…

Coś, co dla nas jest naturalne, dla wielu innych osób jest szczytem marzeń. Zaczęłam patrzeć przez pryzmat tego, jak wiele mam zamiast tego, co chcę mieć – a to naprawdę zmienia perspektywę. Medytacja wciąż prowadzi mnie do tego, by być, czerpać, uczyć się i doświadczać, zamiast mieć. Czas nigdy nie jest stracony, a nawet chwila lenistwa ma swoją wartość – bo przynosi mi ona jakieś odczucia. To dobre doświadczenie w skrajnie materialnym świecie nastawionym na posiadanie. 🙂

Wszystko jest na swoim miejscu

I to już chyba ostatnia rzecz, o której chciałabym dzisiaj wspomnieć. Odkąd medytują stale upewniam się, że wszystko, czego potrzebuję i pragnę jest na swoim miejscu. Nie muszę oczekiwać od siebie, że kiedyś coś zmienię. Oczywiście, że dużo rzeczy planuję i mam wyznaczone cele, ale to nie one mnie napędzają. Medytacja sprawia, że analizuję swoje życie i zyskuję pewność, że jest ono tym, czego chcę; że nie zadręczam się błahostkami ani nie tracę życia na to, co bezwartościowe i bezcelowe. Robię to, czego pragnę, co mnie rozwija, przynosi radość i koi.

Medytacja jest czymś, w czym można się nieustannie rozwijać i mam nadzieję, że uda mi się to zrobić. Wciąż się uczę i zachęcam do tego również Ciebie.

1 - liczba komentarzy dla “Dlaczego warto medytować? Moja historia“

  1. Medytuję od pół roku,jestem wdzięczna, że pewnego dnia otworzyłam FB i natrafiłam na Poranną Medytację Klaudii Pingot /wspaniała, ciepła osoba/. Nie wyobrażam dnia bez medytacji.
    Polecam 🙏🙏

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *