“Ania z Avonlea” – 44/2020

Nasza podróż do Avonlea powoli się rozwija. Dzisiaj docieramy do drugiej powieści o rudowłosej bohaterce. “Ania z Avonlea” tym razem wkracza w dorosłość. Powraca do swojego rodzinnego domu, w którym razem z Marylą gospodaruje i staje się w pełni samodzielną kobietą. Bądźmy z nią, bo trudno nie zgodzić się z prawdą, że:

Najładniejsze i najmilsze nie są wcale dni, w których spotyka nas coś wspaniałego czy wyjątkowo podniecającego, ale te, które przynoszą zwykłe, drobne przyjemności, następujące gładko jedna po drugiej, niczym prześlizgujące się pod palcami perełki z naszyjnika.

Ania z Avonlea

Tym razem Ania obejmuje posadę w szkole w Avonlea i staje przed zupełnie nowymi zadaniami. Musi zmierzyć się w krytyką, własnym strachem i pragnieniem bycia jak najlepszą. Niektórzy z jej podopiecznych pamiętają jeszcze, jak była jedną z nich i zasiadała w szkolnej ławce. Tym razem to od niej zależy edukacja najmłodszych mieszkańców Avonlea oraz zaskarbienie sobie uwagi i szacunku. W szkole znajdują się wspaniali uczniowie, którzy nie mogą wzroku oderwać od młodziutkiej i serdecznej nauczycielki. Są jednak też urwisy, które wciąż próbują coś zepsuć, złośliwie odpowiedzieć lub popełnić głupstwo. Ania jednak doskonale pamiętała, że:

Dodatni wpływ na dziecko jest ważniejszy niż nauczenie abecadła.

Którą drogę wybrać?

Ania staje się dorosłą kobietą, a jej rówieśniczki wybierają spośród adoratorów swoich przyszłych mężów. Tylko Ania nie chce się decydować i zamierza skupić się na karierze. Jako jedyna dziewczyna w Avonlea świadomie planuje swoje życie, a własne szczęście i bezpieczeństwo uzależnia od samodzielnej pracy i kariery, a nie małżeństwa. Trzeba przyznać, że jak na początek XX wieku i maleńką miejscowość to bardzo śmiałe i niezwykle rzadkie poglądy. Przyglądając się postaci wykreowanej przez Lucy Maud Montgomery widzimy obraz rodzącego się feminizmu i pierwszych społecznych przemian wobec kobiet. I choć one dopiero raczkują, dają piękny obraz. Ania, zamiast krzyczeć i doszukiwać się niesprawiedliwości po prostu robi swoje i żyje wedle własnych przekonań. Pokazuje, że życie każdego ma sens i warto skupiać się na tym, co można światu dać, zamiast doszukiwać się negatywów.

Musimy pielęgnować nasze ideały i dążyć do ich urzeczywistniania, nawet jeśli nie jesteśmy w stanie wcielać ich w całości w życie. Bez nich nasza egzystencja zamieniłaby się w żałosną wegetację, z nimi natomiast życie staje się czymś wielkim i wzniosłym.

Nadchodząca miłość

Ania pragnie skupić się na sobie i nauczycielskiej karierze, ale powoli nie jest w stanie wyprzeć uczuć, które się w niej rodzą. Choć nigdy nie pałała szczególnym zainteresowaniem w kierunku chłopców, powoli zaczyna dostrzegać, że są tacy, którzy nie są jej obojętni. Zanim jednak zrobi jeden krok naprzód, najpierw wykona trzy w tył. Boi się utraty wolności, swoich planów, wypracowanego stylu życia i kariery. Lubi swoje życie, a uczucia ją przerażają. Cóż więc ją czeka?

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *