Październik 2020. Najlepsze momenty

Gdyby ktoś zapytał mnie, z czym kojarzy mi się dzieciństwo, to odpowiedziałabym, że przede wszystkim z jesienią. Z grabieniem liści i zabawami w ogrodzie. Z długimi wieczorami, podczas których graliśmy z babcią w karty i planszówki. Z zapachem jej ciast i smażonych frytek. Może dlatego tak bardzo lubię jesień i wszystkie wieczory, podczas których czuję domową atmosferę i zwalnianie tempa.

Dzisiaj zapraszam Cię na podsumowanie października, który będzie przede wszystkim celebracją jesieni. Pokażę Ci, co cieszy mnie najbardziej, gdy szybko robi się ciemno, a za oknem wiatr i chłód.

Seria o Ani z Zielonego Wzgórza

Tak, wiem, że ostatnio na Blogu trąbię przede wszystkim o tym. Niestety nic na to nie poradzę, że gdy przychodzi weekend lub wieczór i znajdę wreszcie chwilę dla siebie, to od razu sięgam po książki. Jednego wieczoru skusiłam się na filmy. Pamiętacie serię filmów z 1985 roku w roli głównej z Megan Follows? Choć najnowszą propozycję na Netflixie też lubię, to w moim odczuciu nic nie pobije tamtych produkcji. Niesamowicie oddają klimat dawnych lat i wprowadzają w świat żywcem wyjęty z powieści. I choć fabuła nieco różni się od tej przedstawionej w książkach, to nadal ją ubóstwiam. Myślałam, że tym filmom poświęcę kilka wieczorów, ale tak mnie wciągnęły, że poszłam spać nad ranem, gdy skończyłam oglądać je wszystkie. Kocham, uwielbiam i polecam. Na jesień jak znalazł.

Spotify

Moim odkryciem tego miesiąca było Spotify. Wielu z Was pewnie kojarzy tę aplikację i od dawna z niej korzysta. Ja jednak wcześniej nie odczuwałam takiej potrzeby. By posłuchać muzyki włączałam Youtube lub radio. Niestety z czasem zaczęły mi przeszkadzać zbyt częste reklamy, wiadomości i niekończący się temat koronawirusa. Potrzebowałam aplikacji, w której włączę muzykę o danej godzinie i do wieczora będzie grała gdzieś w tle. Dla mnie to wygodne, mogę się skupić na tym, na czym potrzebuję i sama wybieram to, czego chcę słuchać. Gdy muszę się zająć obowiązkami włączam zwykle składanki przeznaczone do pracy i koncentracji. Dopiero dzięki tej aplikacji poznałam wiele fantastycznych piosenek i żałuję, że zaczęłam z niej korzystać tak niedawno!

Powrót do rutyny

Bardzo lubię funkcjonować wedle wypracowanej sobie rutyny dnia. Niestety wyjazd na wakacje początkiem września sprawił, że się rozregulowałam. Po powrocie do domu miałam problemy z wczesnym wstawaniem, organizacją czasu pracy itd. W efekcie zaczęłam się denerwować, bo czas przeciekał mi przez palce. Pod koniec września powrócić do normalności pozwoliła mi dopiero siłownia. Miałam motywację, by wcześniej iść spać, bo z samego rana miałam ochotę na trening. I choć stało się jak się stało, siłownia zamknięta, to i tak w październiku udało mi się powrócić do swojego rytmu dnia i robienia tego, co powinnam. I choć dla niektórych ten punkt w podsumowaniu miesiąca może nie mieć większego znaczenia, to dla mnie ma ogromne. Ja do dobrego samopoczucia i działania potrzebuję rutyny i opracowanego wcześniej planu całego tygodnia. Dopiero wtedy się odprężam, bo czuję, że mam wszystko pod kontrolą.

Zapach świeżego ciasta w domu

I jako słodkie zakończenie wspomnę o swojej kuchni. Dla mnie jesień to książki, dłuższy sen, gorąca herbata i smaczne jedzenie. Gdy byłam młodsza, bardzo często piekłam ciasta. Uwielbiam to robić, ale z biegiem czasu przestawałam o tym myśleć. W październiku powróciłam do pieczenia i muszę przyznać, że sprawia mi ono frajdę! Zapach świeżego ciasta w domu to dla mnie totalnie jesienny klimat! Plus teraz do kawy mogę sobie ukroić kawałek.

I tym sposobem powoli czuję, że zbliża się grudzień, czyli mój ulubiony miesiąc, w którym robienie prezentów i wspólny czas nabierają jeszcze piękniejszej formy.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *