“Rilla ze Złotego Brzegu” – 50/2020

Jeśli miałabym wybierać, która spośród wszystkich książek o Ani urzekła mnie najbardziej, z pewnością byłaby to “Rilla za Złotego Brzegu”. Autentyczna, niezwykle emocjonalna, intensywna w doznania. Przenosimy się równo sto lat do przeszłości, gdy przed młodzieżą całego świata rozwarły się wrota piekieł i wybuchła I Wojna Światowa. Jak przetrwali ją mieszkańcy Złotego Brzegu?

Zawsze mam gdzieś w środku taki miły niepokój, co się wydarzy następnego dnia. Bo przecież może… wszystko, prawda?

Rilla ze Złotego Brzegu

Wcześniej zachwycałam się “Wymarzonym domem Ani” i nadal uważam, że jest to najbardziej urokliwa powieść ze wszystkich o Ani. Jednak najlepsze spotkało mnie na koniec. Dopiero “Rilla…” prawdziwie mnie urzekła. Tak wiele książek przeczytałam już o II Wojnie Światowej, a tak mało o I. Dzięki “osadzeniu” naszych bohaterów w historycznych wydarzeniach i odwoływaniu się do faktycznych nazwisk i miejsc powieść zyskała znamiona autentyczności. Dzięki temu jeszcze bardziej mogłam współodczuwać z bohaterami, przeżywać ich przygody, wybory i rozterki oraz towarzyszyć im w najtrudniejszych momentach.

Bo ja tak sobie myślę, że w każdym nowym dniu najpiękniejsze jest to, że nie wiemy, jaki będzie.

Jednocześnie po raz kolejny poczułam, że nie warto aż tak troszczyć się o bieg wydarzeń. Co ma być, to będzie, a nasze decyzje i zmartwienia niewiele tu zmienią. Zamiast spoglądać na innych, warto patrzeć na siebie i skupiać się na swoich celach. Nawet najgorsze momenty wkrótce mijają…

Wojna była straszliwą, obrzydliwą rzeczą, zbyt straszną i zbyt ohydną, aby mogła się zdarzyć w dwudziestym wieku między cywilizowanymi narodami.

Cierpienie

Po raz pierwszy w życiu naszych bohaterów pojawiło się tak wielkie, wszechogarniające cierpienie. Wcześniejsze przygody bladły w porównaniu z rozterkami, z jakimi teraz musieli się mierzyć. Wszyscy trzej synowie Ani wyruszyli na wojnę. Przerwali swoje studia, pracę, marzenia. Porzucili swoje dotychczasowe życie, by walczyć o to, co mieli najcenniejsze – wolne życie. Z jednej strony podziwiałam ich odwagę, z drugiej tak bardzo żałowałam Ani, która po ponad dwudziestu sielskich latach musiała wypuścić z gniazda swoje ptaszęta. Dwóch chłopców wróciło, trzeci zginął.

Opowiesz swym dzieciom o ideałach, za które walczyliśmy, za które umieramy – nauczysz je, aby żyły również dla tych ideałów. To będzie Twoją misją, Rillo. Jeżeli Ty i wszystkie dziewczęta spełnicie tę misję, my, którzy do domu już nie wrócimy, będziemy mieli świadomość, żeście nie zawiodły naszych nadziei.

Wojna podzieliła rzeczywistość na dwa światy, które nijak do siebie nie pasowały – świat przed jej wybuchem i wszystko to, co się dzieje i będzie działo po jej wybuchu oraz zakończeniu. Zmieniło się spojrzenie na świat, na ludzi, na swoją wolność i pewność co do przyszłości. Najsmutniejsze były momenty, w których w Złotym Brzegu podczas posiłków stawiano nakrycia nawet dla tych, którzy walczyli na froncie. Ania snuła się, a z jej młodzieńczego błysku w oku już nic nie pozostało. Teraz spoglądaliśmy na pięćdziesięcioletnią kobietę, która powoli powinna tulić do siebie wnuczęta, a tymczasem…

Czy to możliwe, że w ciągu niespełna tygodnia człowiek może przeżyć więcej niż przez całe swoje piętnastoletnie życie?

Nowa codzienność

Towarzyszymy bohaterom aż do zakończenia wojny i ich powrotu w 1919 roku do domu. Ludzie powoli próbują nauczyć się nowego życia i poukładać w głowie wszystkie swoje doświadczenia. Przedwojenne dzieci stały się już dojrzałe, a w miejscu niewinności pojawił się bagaż, którego nikt nie powinien dźwigać. Dla mnie ta książka miała wiele wzruszających i trudnych momentów, przy których płakałam. Uważam, że Lucy Maud Montgomery wykorzystała swoje dzieło do jednego z lepszych celów, jakie może spełniać literatura – dała świadectwo dawnych lat, o których wszyscy powinniśmy pamiętać.

Świat się zmienił. Jest kompletnie inny. Naszym obowiązkiem jest dopilnować, żeby był przy tym lepszy niż kiedyś.

Jeśli jeszcze się wahasz, czy sięgnąć po serię o Ani, to rozwiej wątpliwości. Towarzyszenie jej podczas kolejnych lat na nowo rozbudzi naszą przytłumioną wrażliwość, pozwoli dostrzec to, co najważniejsze i przede wszystkim roztli płomień tęsknoty za spokojnym, wolnym życiem z przełomu XIX i XX wieku.

Do nas należy tylko to szczęście, które mamy w środku, w sobie, które sami zdobyliśmy i wywalczyliśmy na przykład spełniając swój obowiązek.

 

1 - liczba komentarzy dla ““Rilla ze Złotego Brzegu” – 50/2020“

  1. Uwielbiałam Anię….mam te same wydania,które są na zdjęciu, tylko bardziej czytane. W moich czasach było ciężko je dostać i kupowaliśmy niestety nie po kolei. Ja zauroczona byłam najbardziej Anią na uniwersytecie i właśnie Rillą… Cudowna część, i okrucieństwo wojny i emocje i tyle wiadomości o młodych Blyethach i ich rodzicach. Nie mogłam się z tym. Pogodzić,że to już ostatnia część.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *