Nowy Rok, Stara Ja!

Nie lubię stycznia z kilku powodów. Po pierwsze siłownie są przepełnione (choć w tym roku zadbano o to, by nikt się na nich nie pojawił). Po drugie masa osób decyduje się na odchudzanie, ale ze zdrową dietą ma to niewiele wspólnego. Po trzecie niektórzy rzeczywiście wierzą, że w tym roku NAPRAWDĘ spełnią swoje postanowienia noworoczne. Ech… Od czego by tu zacząć?

Nic nie zmienisz

Jeśli uważasz, że nowy rok to dobra okazja do zmian, to nic nie zmienisz. Po prostu. To tak strasznie wyświechtany pogląd, że aż żenujący i już nudny. Jeśli czujesz się źle w swoim ciele, ale przez ostatnie miesiące nic z tym nie robiłeś, to Twoja motywacja i świadomość nie zrobią nagle fikołka i nie sprawią, że zaczniesz wstawać o 6 rano na trening i wieczorami będziesz jeść tylko sałatki. Zmiana zaczyna się w momencie, w którym uświadamiasz sobie, że to, co robiłeś dotychczas było niezdrowe, niewłaściwe, krzywdzące. To nie smukłe ciało i ogólnonarodowy pęd za zmianami sprawią, że Twoje życie zacznie inaczej wyglądać. Im szybciej sobie to uświadomisz, tym lepiej dla Ciebie, Twojego portfela, zdrowia i spokoju najbliższych.

Co zrobić?

Jeśli naprawdę zależy Ci na tym, by coś zmienić, nie potrzebujesz poniedziałku, nowego miesiąca lub roku. Wystarczy, że podejmiesz świadomą decyzję. Jeśli rzeczywiście zależy Ci na tym, by w Twoim życiu powiało świeżością i lepszymi wyborami, to zacznij od spisania sobie tego, co chcesz wprowadzić i kroków, jakie podejmiesz, by to osiągnąć. Ponadto spróbuj zwizualizować sobie, jakie efekty przyniesie Ci Twoja praca. Zwróć również uwagę na problemy, z którymi być może będziesz musiał się zmierzyć podczas tych zmian. Choć nowy rok działa na wielu tak jak kocimiętka na kota, to statystyki pokazują, że większość osób nie spełnia swoich postanowień i w lutym już w ogóle o nich nie pamięta.

Motywacja

Nie oczekuj od siebie, że nagle zaczniesz się zdrowo odżywiać, ćwiczyć 5 razy w tygodniu, czytać 4 książki miesięcznie, uczestniczyć we wszystkich wykładach i mniej pracować. To trochę dużo jak na jeden raz. Im więcej weźmiesz na siebie, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że Ci się uda. Pracuj sukcesywnie, realizuj swoje cele po kolei, a nie wszystkie naraz i świadomie obserwuj, jak jakość Twojego życia się zmienia.

Nie przypominam sobie, bym zrealizowała choć jeden noworoczny cel. Tak naprawdę przestałam je wymyślać i teraz robię to, co staje się dla mnie priorytetowe. Mam w głowie masę pomysłów, ale jednocześnie wiem, że nie uda mi się ich wszystkich wykonać od razu. Mam świadomość, że przede mną miesiące pracy, a każdy kolejny pomysł zostaje wdrażany wtedy, gdy mam taką możliwość. Przestałam wymagać od siebie zbyt wiele. Rozumiem swoje potrzeby i znam swoje słabości oraz ograniczenia. To mi bardzo pomaga sprostać wyzwaniom, które sobie stawiam. Jednocześnie wiem, kiedy moje ambicje mogą być zbyt wysokie. Tak, nie jesteśmy stworzeni to zrobienia wszystkiego i nie wstydzę się do tego przyznać. Moje ułomności pozwalają mi docenić moje atuty.

Czas na zmianę

Wiesz, kiedy jest dobry czas na zmianę? Wtedy, gdy czujesz się na nią gotowy. Wtedy, gdy masz energię do działania i pomysł w głowie. Swojego Bloga założyłam w listopadzie, bo chciałam dzielić się swoimi przemyśleniami i zachęcać do bardziej świadomego oraz satysfakcjonującego życia. Pierwszą książkę zaczęłam pisać w lipcu. Firmę założyłam w październiku. Decyzję o ślubie podjęłam w październiku. Kota adoptowałam w maju. Trenować zaczęłam we wrześniu. Medytować w marcu. To tylko pierwsze z przykładów, które przyszły mi do głowy. I co ciekawe, żaden z tych pomysłów nie spadł na mnie w styczniu ani w poniedziałek.

Do wielu zmian dojrzewam, muszę je w sobie “przerobić”, poczuć, że jestem gotowa i że nadszedł odpowiedni moment na to, by zacząć pracę. Dzięki temu podejmuję je bardzo świadomie, nie na pół gwizdka i wiem, że robię to, co dla mnie faktycznie dobre.

Nowy Rok, Stara Ja!

I to chyba kwestia, która naprawdę mnie cieszy. Okres okołoświąteczny pozwolił mi mocno wyluzować z pracą i obowiązkami. Jednak nie łudziłam się, że od stycznia wszystko się zmieni, a ja nagle zyskam sporo wolnego czasu, który poświęcę samej sobie. Oj nie nie. To, w jaki sposób teraz żyję jest efektem tego, jak żyłam wcześniej. Trwamy w ciągłym rozwoju, a nasze życie to nieustanny proces. Oznacza to, że choć kalendarz musiałam kupić nowy, to ja jestem taka sama. Stara, poczciwa kumpela, którą lubię. Nie mam przed sobą tajemnic i wiem, że nie zmienię się z dnia na dzień. I to jest super, to jest okej!

Mam sporo planów, ale one snują się za mną od miesięcy. Jedne z nich już zrealizowałam, kolejne dopisałam. Część z nich pewnie zrealizuję w tym roku, bo są one moją świadomą decyzją, a nie noworocznym porywem serca. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy uda mi się wypuścić swoje pierwsze podcasty i możliwe, że zdecyduję się również na recenzje w formie filmów. Myślę, że ukończę książkę i ją wydam. Będę znacznie więcej pisać o medytacji i pracy nad sobą. Oczywiście przeczytam kilkadziesiąt kolejnych książek i będę jeszcze głębiej zanurzać się w siebie.

I Tobie życzę tego samego. Świadomego, satysfakcjonującego planowania oraz poczucia, że tylko rok jest nowy, a my coraz starsze – ale oczywiście jesteśmy jak wino. Z wiekiem coraz lepsze…

Ps.

Jeśli naprawdę chcesz mieć jakieś postanowienie noworoczne, to zapisz się na mojego Newslettera. Mogę obiecać, że wtedy o mnie nie zapomnisz. W każdy pierwszy poniedziałek miesiąca zapukam do Ciebie, by chwilę podyskutować. Myślę, że warto. 🙂

Kliknij tutaj żeby być na bieżąco.

 

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *