Trudności w medytacji

Jeśli myślisz, że medytacja nie jest dla Ciebie, bo tylko Cię wkurza, a od natłoku myśli dostajesz pierdolca, to ten artykuł jest właśnie dla Ciebie.

To nie tak, że medytacja jest superekstrarewelacyjna, a ten, kto uważa inaczej jest głupi i nic nie potrafi. To jak z każdą czynnością, z każdym wykonywanym zadaniem – czasem bywa naprawdę trudno, ale to dobrze. Jesteś w trakcie procesu, coś się dzieje, coś się zmienia. Kiedy zaczynałam, to sama jeszcze nie wiedziałam, czego się spodziewać. Moja pierwsza praktyka nie była idealna! Jednak z każdą przeczytaną książką, artykułem, filmem i medytacją zaczęłam czuć, że tego pragnę. Wiem jednak, że czasami naprawdę jest trudno. Chcę, żebyś wiedział, że nie jesteś w tym sam. To dotyczy każdego z nas.

Jest mi niewygodnie

To chyba najczęstszy zarzut, na jaki natrafiłam wśród wypowiedzi osób, które tylko próbowały medytacji oraz które regularnie praktykują. Każde ciało jest inne. Niektórzy nie mają problemu z tym, by siedzieć w jednej pozycji ze skrzyżowanymi nogami, a inni już po chwili odczuwają drętwienie, mrowienie, ból. Pamiętaj, że Twoje ciało ma Tobie służyć. Jeśli jest Ci niewygodnie, to po prostu zmień pozycję! Pamiętam, jak się zdziwiłam, gdy przeczytałam wypowiedź kobiety, która medytuje od ponad 40 lat i twierdzi, że nie ma jednej, odpowiedniej pozycji. To chyba taki utrwalony wizerunek siedzącego mnicha sprawił, że automatycznie i my przybieramy taką pozycję. Wiem jednak, że niektórzy siedzą na krześle, ze stopami postawionymi na ziemi. Inni leżą w swoim łóżku. Ja wybieram specjalną poduszkę, na której siedzę ze skrzyżowanymi nogami i opieram się o ścianę. To jest dla mnie optymalne, to jest wygodne, więc tak praktykuję. Jeśli pozycja Ci nie odpowiada, to posłuchaj swojego ciała i wybierz taką, która będzie okej. 

Mam gonitwę myśli

To zupełnie normalne! Nie jesteś oderwany od rzeczywistości. Masz obowiązki, codziennie musisz coś robić, funkcjonujesz w świecie, który sprawia, że jesteśmy mocno przebodźcowani. Jeśli wcześniej nie poświęcałeś zbyt wiele czasu na to, by się wyciszyć, to Twój umysł wreszcie wykorzystuje daną mu szansę i zarzuca Cię tym wszystkim, co dotychczas usilnie ignorowałeś. I nie pocieszę Cię tutaj, bo takie sytuacje zdarzają się również osobom, które regularnie medytują – właśnie dlatego, że mamy wiele obowiązków i jesteśmy przebodźcowani. Jeśli nie możesz nad tym zapanować, początkowo spróbuj skupić się na tym, by wyrównać i wydłużyć oddech. Uspokój go, nadaj odpowiadający Ci rytm.

Gdy podczas praktyki moje myśli nakładają się jedna na drugą, skupiam się na oddechu, a gdy już nad nim zapanuję, czuję, że ciało się rozluźnia. Wtedy zaczynam mówić do siebie, bardzo powoli i staram się przyjąć oraz zaakceptować wypowiadane słowa:

  • jestem spokojna…
  • nic nie muszę, wszystko jest na swoim miejscu…
  • jestem zrelaksowana…
  • jestem wyciszona…
  • na każde zadanie przyjdzie odpowiednia pora, nie muszę się spieszyć…

To oczywiście przykładowe sformułowania, które mi pomagają. Zazwyczaj skupiam się na 1-2 z nich i powtarzam je, aż poczuję, że NAPRAWDĘ jestem spokojna. To pozwala mi zapanować nad swoimi myślami i później jedna po drugiej analizuję je i czuję, że wszystko dzieje się w odpowiednim momencie, a ja nie muszę się tym stresować.

Nie wiem, co robić

Nie jestem zwolenniczką medytacji prowadzonych, bo uważam, że każdy z nas jest inny i kiedy damy sobie szansę na pracę ze sobą, nasz umysł sam podpowie nam, nad czym powinniśmy się pochylić. Czasami jednak przychodzą takie momenty, kiedy w naszej głowie jest pustka. Możesz to wykorzystać i skupić się jedynie na swoim oddechu. Taka praktyka rewelacyjnie wycisza, rozluźnia napięte ciało, pozwala się uspokoić i zrelaksować. To doskonały czas dla siebie podczas codziennego biegu i natłoku myśli.

Możesz również wykorzystać swoją praktykę i skupić się na jednym, konkretnym zagadnieniu. Ja w takich sytuacjach wybieram:

  • medytację miłości – względem siebie i innych ludzi
  • wdzięczność – wyliczam, jak wielkim dobrem obdarza mnie świat, inni ludzie i ja sama i czuję, jak napełniam się pozytywną energią
  • skupienie – próbuję skupić się na tym, co aktualnie uważam za najtrudniejsze w swoim życiu i rozgryźć to
  • wizualizację – wyobrażenie tego, do czego zmierzamy pomaga nam wytrwać w dążeniu do postawionych sobie celów.

To cztery przykłady, które zawsze się sprawdzają. To, co wybieram zależy od mojego nastroju i czasu, którym dysponuję.

Nie mam czasu na medytację

Uwierz mi, masz. Każdy z nas ma 24 godziny do wykorzystania i jeśli uważasz, że nie jesteś w stanie znaleźć dla siebie przynajmniej 15 minut, to masz spory problem i robisz coś źle. Nie żyjesz dla innych, a dla siebie. Praca, obowiązki, dzieci… To elementy Twojej rzeczywistości, ale nie Ty.

Zazwyczaj praktykuję rano. Zdarzają się jednak dni, kiedy bardzo tego potrzebuję, a na przykład wstanę zbyt późno, nagle coś mi wyskoczy i nie mam możliwości zrobić tego przed pracą. Jednak potrzeba medytacji wciąż przypomina mi o tym, że muszę znaleźć czas dla siebie. Wtedy zazwyczaj robię to przed snem, wieczorem, nawet leżąc w łóżku. Włączam odpowiednie dźwięki i zaglądam w siebie. Zamiast 15 minut na fb, insta, google, kwejku i gdziekolwiek indziej po prostu medytuję. Wybieram dla siebie to, co lepsze. Każdy z nas kiedyś ma przerwę, idzie spać, ma wolną godzinę po południu…

Pamiętaj, że czas jest dla Ciebie, a nie Ty dla niego. Zmień perspektywę, bo na to zasługujesz. 🙂

Ps.

Zapraszam Cię na naszą blogową grupę, na której znajdziesz jeszcze więcej informacji o medytacji, wsparciu i pracy nad sobą. Jesteśmy tam dla siebie. 😉 Kliknij tutaj.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *