Pogadajmy o mięsie. Rozmowy z dietetykiem – Qurczak

W tym tygodniu przygotowałyśmy dla Ciebie coś, co przyda się w kuchni wielu mięsożerców. Bardzo chętnie spożywamy kurczaka – dodajemy go do sosów, sałatek, zapiekamy, smażymy, łączymy z warzywami i ryżem… Nasza inwencja twórcza się nie kończy, bo przyrządzenie kurczaka jest proste i zwykle nie potrzebujemy zbyt wielu składników, by przyrządzić smaczny i sycący obiad.

A co byś powiedział na to, że może być jeszcze prościej? Firma Qurczak przygotowała dla nas wegańską alternatywę. Podałam ją ostatnio znajomym na spróbowanie i dyskutowali ze mną, że to nie może nie być mięso, bo smakuje jak mięso. Wychodzi więc na to, że wciąż możesz jeść kurczaka, ale w roślinnej wersji.

Mamy dla Ciebie pyszności!

Qurczak

Qurczak ma w swojej ofercie sporo produktów. W tym tygodniu sięgnęłyśmy po zwykłą imitację, która ma być prosta w przygotowaniu i sycąca. Kupując produkt mamy “mięso”, które jest już zatopione w marynacie. Wystarczy więc, że podgrzejemy je przez kilka minut, dołożymy do sosu, makaronu, warzyw, ryżu lub czegokolwiek i posiłek gotowy! My wybrałyśmy opcje o smaku meksykańskim, teriyaki, klasycznym i ognistym. 

Qurczak Teriyaki

Karolina: Podstawą składu tego produktu jest biała fasola i białko pszenne. Dodatkowo mamy marynatę skomponowaną z sosu sojowego, syropu z agawy, oleju rzepakowego, przypraw i dymu wędzarniczego. Są to standardowe składniki w potrawach wege w celu podbicia smaku.

W jednej paczce mamy 200g produktu, spokojnie wystarczy na 2 porcje. Mamy dużo białka – aż 22,3g na 100g, tłuszczy nasyconych jest 0,6g na 100g. Minusem jest dość spora ilość soli.

Z tym kurczakiem przygotowałam makaron po chińsku. Qurczak teriyaki podsmażyłam w woku, następnie dodałam warzywną mieszankę chińską. Całość chwilę smażyłam. Pod sam koniec gotowania dodałam ugotowany makaron chiński, polałam niewielką ilością sosu sojowego. Całość wymieszałam.

Aleksandra: Moim zdaniem to najlepsza z wszystkich czterech kompozycji. Podoba mi się konsystencja produktu, przypominająca mięsną. Jedynym mięsem, które samodzielnie przygotowuję i spożywam to kurczak lub ryby. Za innymi nigdy nie przepadałam, więc udało mi się wyeliminować je z diety. Niestety kurczak jest moją zmorą, bo jest mi potrzebny do wielu znanych mi i ulubionych dań, więc qurczak niesamowicie mi odpowiada. Ja już niejednokrotnie kupowałam ich produkty, więc nie są one dla mnie nowością. Dzięki nim znacząco udaje mi się ograniczać spożycie mięsa, więc daję wielki plus.

Ja przygotowałam “kebaba” w zdrowszej, roślinnej wersji. Na tortilli ułożyłam kapustę pekińską, pieczone ziemniaki i qurczaka. Wszystko oblałam sosem czosnkowym (czosnek granulowany, wege jogurt i wege majonez) oraz ketchupem. I ja i Mój Mąż wcinaliśmy chętnie. I chyba to jest najlepsze – nie rezygnuję z ulubionych smaków, ale zmieniam skład.

Qurczak Klasyk

Karolina: Skład bardzo podobny do poprzedniej wersji, różni się jedynie marynatą.

W jednej paczce mamy 200g produktu, na 100g mamy 22,2g białka, więcej niż wcześniej nasyconych kwasów tłuszczowych – o 0,8g, ale mniej soli – o 1,8g.

Z tego produktu przygotowałam ryż z qurczakiem w sosie słodko-kwaśnym.

Aleksandra: Moim zdaniem to taki totalnie podstawowy produkt, jeśli nie mamy ochoty na coś szczególnego. Marynata sprawia, że mamy po prostu zwyczajny posiłek z kurczakiem. Ja połączyłam go z warzywami i dodałam jeszcze frytki.

Qurczak Meksykański

Aleksandra: Ten qurczak ma w swoim smaku coś ciekawego. Bardzo smakowała mi marynata, ciekawy dobór przypraw. Tym razem to ja przygotowałam go w połączeniu z ryżem i sosem słodko-kwaśnym. Wydaje mi się, że takie połączenie smaków to standard w wielu kuchniach. 🙂

Karolina: W składzie tak jak wyżej, m.in.: biała fasola, białko pszenne, płatki drożdżowe, przyprawy, dym wędzarniczy. W 100g jest 0,9g kwasów tłuszczowych nasyconych, niecałe 22g białka.

Qurczaka podsmażyłam (nie trzeba dodawać oleju) na patelni. Był już pokrojony w paski, co pasowało do mojej potrawy. Przygotowałam chlebki pita (gotowe z firmy Polskie Młyny – fajny skład 😊), dodałam do środka mix sałat i polałam wszystko sosem jogurtowo-majonezowym.

Kawałki qurczaka meksykańskiego były lekko ostre w smaku, jednak nie tak ostre jak qurczak ognisty, ale o tym już za chwilkę. 😊

Qurczak Ognisty

Aleksandra: W swojej kuchni stosuję wiele przypraw i lubię smaki pikantne, ale ten mnie przerósł. Choć qurczak jest naprawdę pyszny, to po kilku kęsach zbytnio mnie pali. Niestety nie zdążyłam zrobić zdjęcia potrawy i zorientowałam się, gdy dałam ją do skosztowania swoim znajomym. Wybaczcie mi, ale to był klasyczny ryż i oddzielnie przypieczony na patelni (bez oleju) qurczak. Mam nadzieję, że apetyczny widok sałatki Karoliny Wam to zrekompensuje. 😛 

Podobała mi się dyskusja, jaka się wywiązała u mnie po spróbowania tego qurczaka. Kolega sprawdzał skład, twierdząc, że coś mu tu nie gra. To chyba najlepsza rekomendacja dla osób lubiących mięso. Możesz go jeść nie jedząc go! 😎 

Karolina: Tutaj skład podobny, jak w pozostałych testowanych produtkach. Z niego przygotowałam sałatkę grecką z kawałkami qurczaka. Niestety ten rodzaj qurczaka smakował mi najmniej, ponieważ był naprawdę bardzo ostry 😊. Nie przepadam za pikantnymi potrawami.

Sałatka grecka z qurczakiem ognistym: mix sałat/czarne oliwki/feta/czerwona cebula/pomidorki koktajlowe/sos winegret/qurczak ognisty.

Podsumowanie

Karolina: Produkty firmy Roślinny Qurczak bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Miło, kiedy produkt będący substytutem mięsa ma w składzie coś innego niż białko sojowe/pszenne. Wszystko jest dobrze przyprawione. Skład jest naprawdę ok, całkiem sporo białka. Jedynie ilość soli może być tutaj minusem. Konsystencja qurczaka również będzie na plus, szczególnie docenią ją zatwardziali mięsożercy 😊.

Jeśli miałabym wybrać faworyta z tych czterech produktów to byłby to qurczak w sosie teriyaki, następnie klasyk, potem meksykański, a jako ostatni ognisty.

Aleksandra: Dla mnie podstawową zaletą są różnorodne marynaty. Te produkty, które tutaj pokazałyśmy to nie wszystko, są jeszcze inne dostępne w sklepie producenta lub w innych wege sklepach internetowych. Bardzo mi się podoba, że w zależności od tego, na co mam ochotę wyjmuję konkretną paczkę, nic nie muszę przyprawiać, wrzucam na patelnię i po kilku minutach mam już gotowe. Łatwe, smaczne i szybkie. Idealne na obiad w środku tygodnia, gdy nie mam na nic czasu.

Ps.

Jeśli interesujesz się dietą i chcesz dowiedzieć się więcej, to Karolinę znajdziesz tutaj.

Jeśli nie ma Cię jeszcze na naszej Blogowej Grupie, to koniecznie kliknij tutaj.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *