Czytelnicze Podsumowanie Marca

W marcu udało mi się przeczytać ledwie cztery książki. Z jednej strony to całkiem mało. Biorę jednak pod uwagę, że pracuję 10/12 godzin na dobę, więc przy takim pędzie to całkiem dobry wynik. W tym miesiącu przeplatałam thrillery z książkami z zakresu rozwoju osobistego. Najlepsze połączenie. 😉

6. Sebastian Fitzek – “Noc Ośma”

Myślę, że Fitzek jest doskonale znanym autorem dla wszystkich, którzy lubią powieści pełne napięcia i tajemnicy. Autor thrillerów jest szczególnie lubiany w Polsce, gdzie chętnie sięgamy po jego nowe książki. A mimo to “Noc Ósma” była moim pierwszym spotkaniem z tym panem (chyba, że coś z moją pamięcią nie tak). I mam mieszane uczucia. Z jednej strony wykreował naprawdę ciekawy świat, który wbrew pozorom nie jest taki nierealny, jakby mogło się wydawać. Połączył najniższe ludzkie instynkty z globalizacją, wszechobecną technologią i agresją, którą każdy z nas może obserwować na co dzień. Choć akcja rzeczywiście mnie zainteresowała, to momentami miałam wrażenie, że niektóre sceny ciągną się zbyt długo. Przez to czasami się nudziłam lub niecierpliwiłam. Jednak poza tym nie mam zarzutów, w ogólnym rozrachunku książkę polecam.

7. Ellen Hendriksen – “Jak przestać się bać”

Chyba wielu z nas kojarzy z księgarni regały wypełnione pastelowymi okładkami, które zadają pytania “Jak przestać…”. Bardzo długo czekałam, aż znajdę chwilę i ochotę na to, by zaznajomić się z książkami Ellen Hendriksen. “Jak przestać się bać” było pierwsze w kolejce, następne pozycje leżą już u mnie na stosiku. 🙂 Szczerze przyznaję, że jestem zachwycona tą autorką. Bardzo się bałam, że to będzie kolejna lektura w stylu poradnikowym, która tak naprawdę niewiele wniesie do mojego życia i okaże się stratą pieniędzy. A jakże się myliłam! Choć jestem introwertykiem, to zdecydowanie nie borykam się z lękiem społecznym. Lubię ciszę, spokój i brak ludzi w pobliżu, ale jednocześnie chętnie wchodzę do hermetycznej grupki, zagaduję obcych i nie mam kłopotu z tym, by kogoś poznać. Żyję za to z człowiekiem, który boryka się z fobią społeczną i mogę obserwować, jakie katusze przeżywa, gdy czuje się niezrozumiany przez innych, a jego wstydliwość jest odbierana jako chamstwo. Ta książka jeszcze bardziej otworzyła mi oczy na to, co w nim siedzi. Sam przyznaje, że czytając ją ma wrażenie, że czyta o sobie samym.

Gorąco polecam Ci “Jak przestać się bać”. Nawet jeśli nie jesteś introwertykiem lub nie musisz walczyć ze sobą, by się odezwać w tłumie, to ta pozycja jest ważna. Ogromnie pomaga zrozumieć, co przeżywają otaczający nas ludzie. Jak dla mnie to największe odkrycie ostatnich miesięcy.

8. Graeme Cameron – “Zwykły człowiek”

I znów thriller. Tym razem książka, która początkowo bardzo mnie obrzydzała. Mamy do czynienia z seryjnym mordercą, i co ciekawe, to jedna z niewielu lektur, w których narratorem jest sam bohater, który zabija. Taka koncepcja pozwala wgryźć się w jego psychikę, ale jednocześnie bardzo odpycha, przynajmniej mnie. Jednak fabuła była na tyle intrygująca, że postanowiłam brnąć przez strony, zanim ostatecznie zrezygnuję. No i cóż… Za mną jeden z bardzo długich wieczorów, gdy nie mogłam się oderwać, musiałam poznać zakończenie. 🙂 A teraz czuję niedosyt. Chciałabym przeczytać więcej, poznać kolejne części tej historii, bo ta wystarczająco mnie zadziwiła i zaintrygowała.

9. Ulrich Schnabel – “Siła wewnętrznej wolności”

Ojej… Przyznaję, że tutaj się zawiodłam. Tego autora znam ze “Sztuki leniuchowania”, która mnie zachwyciła, zainteresowała i obdarzyła kojącym spokojem. Może dlatego i tej książce postawiłam bardzo wysoką poprzeczkę, której ta po prostu nie spełniła. Ulrich Schnabel po raz kolejny dzieli się ogromem wiedzy, ciekawostkami, różnymi historiami i przykładami ludzi, którzy wypracowali w sobie swego rodzaju poczucie wolności. Ja jednak nie czuję się usatysfakcjonowana, tak jakby ten temat ledwie został liźnięty. Nadal nie wiem, jak zadbać o to, by znaleźć w sobie jeszcze więcej niezależności, wolności przez duże W. No chyba, że problemem jest już mój charakter… Ja z natury jestem bardzo niezależna, więc może to, czego miałam się dowiedzieć i co dla wielu osób było tajemnicą, dla mnie było oczywiste. Ale jakoś tak mi nieswojo, zawiodłam się. A mimo to polecam. Książka jest ciekawa, chociaż nie nasyca.

 

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *