Nie lubię Twojego dotyku…

Dziś temat ważny, o którym zdaje się niewiele rozmawiamy. Przywykliśmy do tego, że witając się ze znajomymi czy rodziną ściskamy się, dotykamy, obejmujemy. Czasami nawet nowo poznane osoby próbują nas obejmować, choć są nam właściwie obce. Ostatnio rozmawiając z koleżanką ruszyłam ten temat i okazało się, że ma podobne spostrzeżenia co do moich. Powiedziała mi, żebym o tym napisała, bo to ważne. Tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że trzeba z tym coś zrobić…

Nie lubię Twojego dotyku…

Mam ogromny problem z dotykiem innych osób. Do tego stopnia, że będąc na ulicy staram się stać w znacznym dystansie, by przypadkiem się o kogoś nie otrzeć. Nie znoszę jazdy autobusami, bo w godzinach szczytu wszyscy na siebie napierają, mieszają się zapachy, a my nie mamy swobody i komfortu. Również podczas prywatnych spotkań nie czuję się swobodnie, gdy idzie do mnie kilka/kilkanaście osób, by mnie przytulić. Czy nie można po prostu powiedzieć: “cześć”? Dlaczego niektórym to nie wystarcza?

Obejmując kogoś, wpuszczamy go w swoją sferę osobistą. Dzielimy się swoim zapachem, ciepłem, dotykiem skóry, odczuciem bicia serca. I gdy dla jednych to zupełnie nieważne, dla innych bardzo trudne. Moja koleżanka zepsuła kiedyś atmosferę, bo dopiero co poznane ją osoby chciały się przytulić na do widzenia. Ona jasno postawiła swoje granice, co niestety dla wielu nie jest zrozumiałe…

Własne granice

Problem w tym, że każdy z nas ma inne granice. Gdy jedni są wylewni, chcą wszystkich przytulać, cmokać w policzek czy iść z obcym człowiekiem do łóżka, inny czują się niekomfortowo siedząc obok drugiej osoby, nie stykając się z nią nawet. I kłopot polega na tym, że jako społeczeństwo przyjęliśmy pewne normy podczas powitań, pożegnań, składania życzeń czy niezobowiązujących dyskusji. I teraz osoby, które nie czują się komfortowo w tych normach mogą być postrzegane jako zimne, bezczelne, niewrażliwe czy szorstkie, niezainteresowane innymi ludźmi. A to zupełnie nie tak.

Więcej zrozumienia

Piszę o tym, by pokazać innym, że nie każdy czuje się równie komfortowo podczas nawiązywania swego rodzaju bliskości. Jeśli ktoś po prostu mówi Ci “cześć” i nie podchodzi bliżej, by Cię dotknąć, to prawdopodobnie tego nie potrzebuje lub nie chce. I to wcale nie oznacza, że nie jesteś dla niego ważny lub ma Cię gdzieś i nie ma dla Ciebie szacunku. Po prostu nasze potrzeby i granice są różne i dobrze by było, gdyby inni umieli to zrozumieć oraz zaakceptować.

To naprawdę trudne, gdy wchodzisz do pokoju pełnego ludzi i wiesz, że wielu z nich – zupełnie nieświadomie i nie chcąc źle – wchodzi w Twoją sferę prywatną, bo nie rozumie, że komuś może to przeszkadzać. Fajnie, żebyśmy zaczęli zwracać na to uwagę.

Nam wszystkim byłoby łatwiej. Ja zawsze staram się wyczuć, kiedy ktoś życzy sobie dotyku. I oczywiście, jeśli ktoś jest mi bliski emocjonalnie, to nie mam z tym problemu. Jednak czasami są to osoby właściwie obce, a już chcą się tulić.

No po prostu nie. Wyluzujcie.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *