Jak wytłumaczyć komuś, że nie korzystasz z telefonu?

Chyba każdy z nas zna tą narastającą irytację, gdy próbujemy się do kogoś dodzwonić, a on wciąż nie odbiera tego cholernego telefonu! No cóż… Z jednej strony świetnie Cię rozumiem. A z drugiej muszę przyznać, że to właśnie ja jestem jedną z tych osób, które prawie zawsze mają go wyciszony i często nie odbierają. Ale po kolei…

Czemu nie odbieram telefonu?

Ten, kto pracuje z ludźmi i często musi odbierać telefony doskonale wie, jakie to irytujące i męczące. Wyobraź sobie, że jeden tekst piszesz na cztery razy, bo w międzyczasie musiałaś odebrać kilka telefonów. Jedząc lunch znowu ktoś się dobija, więc odbierasz, a Twój makaron w międzyczasie już stygnie. Do tego wspaniałe wylegiwanie się wieczorem na kanapie z książką. Jednak nie może być zbyt pięknie, bo w ciągu godziny dostaniesz jeszcze trzy sms-y (o tej porze niektórzy wstydzą się dzwonić, więc już tylko bombardują wiadomościami) i jeden telefon od koleżanki. Niby super, jesteś w kontakcie, jesteś na bieżąco. Jest jednak druga strona medalu, od której odwracamy wzrok.

Jesteśmy przebodźcowani. Nasza uwaga co chwilę jest odrywana, więc nie możemy się w pełni skoncentrować i skupić na tym, na czym powinniśmy lub chcemy. Szczególnie na jesień 2020 miałam tego serdecznie dość. Byłam zmęczona, zirytowana ciągłym byciem in touch, zestresowana i pozbawiona chęci. Działo się za dużo i za mało było w tym mnie. A to mi już nie odpowiada. Dlatego zdecydowałam się ograniczyć korzystanie z telefonu. Włączyłam automatyczne wyciszenie pomiędzy 19.30 i 10.00. Tym samym zaczynałam dzień w ciszy i kończyłam bez zbędnego pobrzękiwania.

Skupiam się na tym, by robić to, na co mam ochotę i wtedy, kiedy chcę. Warto zauważyć, że cudzy telefon jest poniekąd próbą wdarcia się w nasz schemat dnia. I mimo że nie mamy czasu albo ochoty z kimś rozmawiać, to trudno nam zignorować brzęczący lub wibrujący telefon. Gdy sama zaczęłam decydować, kiedy i z kim będę rozmawiać, poczułam się o wiele spokojniejsza.

Cudza frustracja

Ja rozumiem, że możesz się czuć zirytowany tym, że nie masz możliwości się do mnie dodzwonić. Spróbuj jednak zrozumieć tę drugą osobę. Ktoś poświęca Ci swój czas wtedy, gdy Ty tego chcesz. Dzwonisz, nie zwracając uwagi, czy właśnie pracuje, śpi, je, wypoczywa. To też może być irytujące.

Bardzo ciekawie pisał o tym Ulrich Schnabel w swoich książkach. Bardzo często to, co wydaje się nam pilne i niecierpiące zwłoki w rzeczywistości może zaczekać. Jeśli coś potrzebujesz, możesz do mnie napisać. Na pewno to odczytam, ale wtedy, gdy będę miała na to czas, siłę i ochotę. 99% wiadomości, które mamy sobie do przekazania są w gruncie rzeczy błahe. Jeśli stanie się coś naprawdę istotnego, to uwierz, świat znajdzie sposób, by Cię o tym poinformować.

Nie olewam innych

To może być zarzut, który usłyszysz od osoby nie mogącej się do Ciebie regularnie dodzwonić. Warto wykazać się zrozumieniem – ona naprawdę może nie załapać, o co Ci chodzi. Warto tutaj wytłumaczyć, że tak, jak planujesz spotkania z wyprzedzeniem, tak samo planujesz swoje rozmowy. Na kawę idziesz wtedy, gdy masz wolne popołudnie. Z koleżanką poplotkujesz przez telefon wtedy, gdy znajdziesz na to dobry moment. Po prostu. Technologia nauczyła nas skracania dystansu do drugiego człowieka. Zupełnie obcy mi ludzie czy uczniowie potrafią pisać bez interpunkcji, bez form grzecznościowych, bez przywitania się, od razu po imieniu. No cóż, no nie bardzo mi to odpowiada. Fajnie, że mamy taki łatwy kontakt. Nie zapominajmy jednak, że telefony są dla nas i naszego komfortu, a nie my dla nich. Nie bądźmy na smyczy własnych urządzeń.

Tutaj warto szczerze porozmawiać i wytłumaczyć, jaki mamy punkt widzenia. Nie olewam swoich rodziców, przyjaciół, męża, gdy nie odbieram. Są dla mnie ważni, ale skoro nie podnoszę słuchawki, to znaczy, że akurat nie mogę. Po prostu. Nie nadinterpretujmy.

Maila też do tego dołącz

Jeśli nie zawsze odbierasz telefon, to założę się, że i Twój mail oraz social media muszą na Ciebie czekać. Jeśli ktokolwiek zacznie się denerwować, że nie odpisujesz od razu, to i tu wytłumacz, w czym rzecz. I nie chodzi tu o to, by kontrahent, który czeka na Ciebie nie mógł się przez tydzień dodzwonić i umówić. To tylko kwestia szacunku do swojego czasu i świadomego jego gospodarowania, bez przeginania w jakąkolwiek stronę.

Możliwe, że czasami spotkasz się z niezrozumieniem lub próbami wymuszania na Tobie, byś właśnie od tej jednej konkretnej osoby przynajmniej odbierał, bo ona zawsze ma Ci do powiedzenia coś ważnego. Tutaj już musisz być asertywny i stawiać swoje granice. To Ty ustalasz, co jest dla Ciebie komfortowe i akceptowalne, a co nie.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *