Co daje mi joga?

Kiedyś nie potrafiłam zrozumieć, po co ludzie praktykują jogę i co ona im właściwie daje. Ja tylko dostrzegałam w niej dziwne pozycje, przejścia oraz niejasną dla mnie otoczkę. Skąd spokój, skąd radość, jak to wszystko było takie… dziwne?

No to teraz spróbuję z drugiej strony. Opowiem Ci, co joga mi dała, dlaczego zaczęłam praktykować i czemu nie zamierzam przestać. 🙂

1. Rozbudzenie o poranku

Kiedyś bardzo lubiłam ćwiczyć rano. Wstawałam o 6 czy 7, zakładałam sportowe ubrania i ruszałam na matę. Później jeździłam też na siłownię. Niestety niejednokrotnie brakowało mi energii. W końcu trudno przez godzinę trzymać wysokie tempo, gdy jeszcze pół godziny wcześniej smacznie się spało…

Jednocześnie wewnętrznie czułam, że potrzebuję ruchu. Jednak nie takiego intensywnego, a subtelnego, który w naturalny sposób by mnie rozbudził i rozciągnął całe ciało. I joga mi to zdecydowanie dała. Praktyka o 5 rano pozwala mi powoli strzepnąć sen z powiek i nie wymaga zbyt wiele. Robię to, co daję radę i odnajduję w tym radość. Zauważyłam też, że o żadnej innej porze sesja nie przynosi mi takiej przyjemności, jak o poranku. Wystarczy kwadrans, a w ciele nagle robi się jakby więcej miejsca. Magia 🙂

2. Rozciągnięte ciało

Kto ma pracę siedzącą, ten wie, jak bardzo kręgosłup potrafi dokuczać. Poza powstającym garbem miałam jeszcze problem z bruksizmem i migrenami. Wiecznie schylona i pospinana czułam się fatalnie. Kilka szybszych ruchów i zawroty głowy gotowe. Pamiętam, że oglądając początkowo różne asany śmiałam się, że są takie proste i bezproblemowo. Haha, jaki człowiek był naiwny i pozbawiony pokory.

Chyba jedyną pozycją, w której czułam się dobrze była pozycja dziecka albo trupa (leżysz na plecach i masz wyciągnięte nogi, więc nic dziwnego). Jednocześnie pies z głową do dołu czy pozycja gołębia sprawiały mi kłopot. Drżałam, nie mogłam znaleźć dobrego ułożenia, czułam się sztywna. I choć wiele przede mną, to już po kilku miesiącach widzę, jak moje ciało się zmieniło. Jestem nie tylko silniejsza, ale przede wszystkim bardziej rozciągnięta. Otwieram się coraz bardziej i już nie sprawia to takiego dyskomfortu. Czuję się jak taka świeżo naoliwiona maszyna po stuletnim zastoju. Po każdej praktyce, o świcie, nagle jest mi lekko. Wspaniałe uczucie.

3. Spokój

Nie od razu go poczułam. Początkowo skupiałam się na tym, jak konkretna pozycja powinna wyglądać i próbowałam dostosować do niej swoje ciało. Jednak z czasem, im więcej wiedziałam i im bardziej pamiętałam dane sekwencje zaczęłam odczuwać spokój. Najczęściej praktykuję z zamkniętymi oczami, przy świeczce i zgaszonym świetle. Panuje półmrok, ja skupiam się na oddechu, a ciało samo prawidłowo się układa. Może to znajomość konkretnych asan, a może cała praktyka tak na mnie wpływa. Widzę jednak, że zawsze na koniec jestem bardzo zrelaksowana i wyciszona. Czuję siebie.

4. Świadomość swojego ciała

Ten punkt łączy się trochę z punktem 2. Kto nie próbował przyjmować różnych asan, ten nie wie, jak dziwne mięśnie ma w ciele i jak trudno jest je czasem odpowiednio ułożyć. Nagle widzę, jakie moje nogi są naprawdę, jaki mam kręgosłup czy brzuch. Praca ciałem sprawiła, że zaczęłam je lepiej rozumieć, akceptować oraz doceniać. Widzę, ile dla siebie robię, jaką ulgę mi to przynosi i dzięki temu jestem bardziej świadoma swojego ciała.

5. Redukcja stresu

Jestem człowiekiem, który bardzo dużo się stresuje. Niestety. Sporo nad tym pracuję, wciąż zmieniam styl życia, dostosowuję tryb pracy i powoli z tego wychodzę. Jednak stres ma paskudny wpływ na cały organizm i mam tego świadomość. Praktyka jogi była jednym z podstawowych czynników, które pozwoliły mi go zredukować. Niejednokrotnie budziłam się spięta, zdenerwowana, zirytowana i sztywna. Jednak wchodziłam na matę i podczas przyjmowania kolejnych asan czułam, jak napięcie mnie opuszcza, a miejsce stresu zajmuje spokój i poczucie bycia kompletną. Coś niezwykłego. Każdego ranka czuję wdzięczność za to, co robię i co może moje ciało.

6. Poprawa trawienia

Mój układ trawienny nie należy do moich ulubionych. Ciągłe biegunki, wzdęcia czy poczucie ciężkości. Ponadto jest bardzo wrażliwy na zmiany zachodzące w czasie cyklu. Czasami bywa to naprawdę uciążliwe. Jednak w miarę kolejnych praktyk dostrzegłam, że moje problemy są rzadsze i mniej intensywne. Moje trawienie się poprawiło, metabolizm trochę przyspieszył. To coś, nad czym nadal chcę pracować, ale już teraz jestem wdzięczna.

7. Przepływ energii

Niektórzy praktykują tylko ze względów zdrowotnych/sportowych, inni również religijnych/światopoglądowych. Ja zdecydowanie biorę pod uwagę jedne, jak i drugie. Medytacja to dla mnie higiena umysłu i możliwość otwarcia się na energię wokół nas. Kto siedzi w tym temacie i kto potrafi to dostrzec, dobrze wie, o czym mówię. Joga pozwala otworzyć nasze centra energetyczne i sprzyja uwolnieniu skumulowanej energii. Im dłużej praktykuję, tym bardziej to czuję.

Joga o poranku

Nie wyobrażam sobie, bym mogła przestać praktykować. Są dni, gdy wstaję później niż o 5 lub po prostu niekoniecznie mam ochotę na jogę. Wtedy odpuszczam. A mimo to wracam do niej wieczorem, bo czuję, że tego chcę. Nie umiem jednak lepiej wytłumaczyć, dlaczego warto praktykować. Każdy z nas jest inny, ale dopóki nie zaczniesz, nie będziesz w stanie pojąć, o co w tym chodzi. To niesamowite przeżycie, które wpływa na cały organizm oraz umysł.

Pierwsze spotkanie z jogą miałam ponad rok temu. Przypadkowo trafiłam na kanał Gosi Mostowskiej i bardzo mocno on do mnie przemówił. Od Gosi bije tak wielki spokój, akceptacja i miłość, że trudno mi przejść obojętnie. Początkowo tylko oglądałam, później weszłam na matę. Po wszystkim czułam się dziwnie. Kręciło mi się w głowie od różnych asan, nie mogłam uwierzyć, że to było takie trudno i jednocześnie było mi po prostu przyjemnie. Później wracałam, raz częściej, raz rzadziej. Aż w końcu na wiosnę tego roku poczułam, że tego chcę. Tak wewnętrznie, nagle, obudziło się we mnie pragnienie.

I tak już zostało. 🙂

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *